Moje książki w 2017 roku

sssssssssMoje książki w 2017 roku

Ostatni dzień roku, to czas podsumowań, przemyśleń, postanowień zmian. Od dłuższego czasu nie robię żadnych postanowień, bo i tak nie udaje mi się ich dotrzymać ;). Przemyślenia, to bardzo osobista sprawa i nie będę zanudzać Was tym we wpisie. Co mogę jednak zrobić, to przedstawić podsumowanie książkowe 2017 roku.

Ten rok przyniósł mi wiele ciekawych lektur, które mnie wzbogaciły wewnętrzenie, odkryły przede mną wspaniałe światy. Niestety natknęłam się również na totalne porażki książkowe, ale one również czegoś mnie nauczyły. Wiem jacy autorzy nie są z mojej bajki. W sumie przeczytałam 65 książek, w tym również e-booki i audiobooki. Ilość książek nie jest ważna, bo to żaden wyścig czytelniczy, dla mnie istotne jest samo czytanie.  A teraz zapraszam na mój subiektywny przegląd lektur z 2017 roku.

 

 

Książkowe plusy

  1. „Słowik” Kristin Hannah
  2. „Zabić drozda” Harper Lee
  3. „Nigdziebądź” Neil Gaiman lubimyczytac.pl/ksiazka/137392/nigdziebadz (jestem jako Aina15)
  4. „Zanim się pojawiłeś” Jojo Moyes http://lubimyczytac.pl/ksiazka/302110/zanim-sie-pojawiles (Aina15)
  5. „Niewidzialny most” Julie Oringer http://lubimyczytac.pl/ksiazka/178470/niewidzialny-most (Aina15)
  6. „Ziarno prawdy” Zygmunt Miłoszewski
  7. „Księga nocnych kobiet” Marlon James http://czytanie-na-sniadanie.pl/ksiega-nocnych-kobiet-marlon-james/
  8. „Miłość w czasach zarazy” Gabriel Garcia Marquez
  9. Agatha Christie – moje odkrycie 2017 roku. Wstyd się przyznać, bo jako miłośniczka kryminałów nie znałam tej autorki. Po lekturze kilku książek zgadzam się ze stwierdzeniem, że to królowa kryminału. http://czytanie-na-sniadanie.pl/kurtyna-agatha-christie/
  10. Terry Pratchett – od wielu lat mój ulubiony autor. Jego umiejętność przedstawianie rzeczywistości czasem w ironiczny, czasem w nostalgiczny sposób, to bezsprzecznie wielki atut Świata Dysku. http://czytanie-na-sniadanie.pl/wolni-ciut-ludzie-terry-pratchett/
  11. Jo Nesbo i cykl o Harrym Hole. http://czytanie-na-sniadanie.pl/pragnienie-jo-nesbo

Książkowe minusy

  1. „Kasacja” Remigiusz Mróz http://lubimyczytac.pl/ksiazka/245373/kasacja (Aina15)
  2. „Chata” Wm.Paul Young
  3. „Prowadź swój pług przez kości umarłych” Olga Tokarczuk
  4. „Kwiaty na poddaszu” Virginia C.Andrews
  5. „Szeptucha” Katarzyna Berenika Miszczuk
  6. Charlotte Link – autorka, która może i pisze lekkie kryminały z wątkiem obyczajowym, ale wszystkie na jedno kopyto
  7. „Trzy boginie” Nora Roberts http://lubimyczytac.pl/ksiazka/269776/trzy-boginie (Aina15)

Książki warte uwagi

  1. „Jej wszystkie życia” Kate Atkinson
  2. „Światło, którego nie widać” Anthony Doerr
  3. „Ja nie jestem Miriam” Majgull Axelsson
  4. „Historia pszczół” Maja Lunde
  5. „Osobliwy dom Pani Peregrine” Ransom Riggs
  6. „Dwór mgieł i furii” Sarah J.Maas http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4039467/dwor-mgiel-i-furii (Aina15)

Ponieważ bloga prowadzę dopiero od września tego roku, to nie wszyskie książki są zrecenzowane. Stąd też odnośniki to lubimy czytać. Tam możecie znaleźć kilka moich opinii. Nie wszystkie książki recenzowałam, albo z braku czasu, albo po prostu nie były warte recenzji. Czasem też po prostu zwyczajnie nie miałam ochoty o nich pisać. Na mojej półce, na Kindlu i w komórce jako audiobook czeka wiele nowych książek do przeczytania w 2018 roku. Chciałabym też wrócić do kilku pozycji. Między innymi marzy mi się ponowne przeczytanie „Ani z Zielonego Wzgórza”. Książka chodzi już za mną kilka lat, ale mam nadzieję, że ten plan uda mi się zrealizować w nowym roku :). A jak wyglądają Wasze książkowe plusy i minusy? Czy jest coś z mojej listy, co również Wam przypadło do gustu, lub wręcz przeciwnie? Chętnie się dowiem. Zapraszam do rozmowy :). Szczęśliwego Nowego książkowego i nie tylko Roku 2018!

„Dziesięć tysięcy żyć” – Michael Poore

sssssssss„Dziesięć tysięcy żyć” – Michael Poore

Czas nadchodzących Świąt, to być może dobry moment na ten wpis. Bo oto według religii chrześcijańskiej rodzi się nowe życie, a książka mówi również o narodzinach. Jednakże te narodziny dzieją się 10 tysięcy razy i w przeciwieństwie do Jezusa, który rodzi się co roku jako ta sama Osoba, tutaj dusza odradza się w różnych postaciach. Więc będzie przewrotnie.

Książka „Dziesięć tysięcy żyć” przedstawia historię Milo, który żyje już 9995 raz i do osiągnięcia 10 tysięcy żyć zostało mu ich 5. Milo był już chyba wszystkim. Był dżdżownicą, drzewem, mędrcem, żył w odległej przyszłości i dalekiej przyszłości. Żył jako prosty chłop i jako wielki władca. Czasem umierał w wypadku, po długiej chorobie, a czasem popełniał samobójstwo. Był zbrodniarzem, katem i dobrym duchem. Kobietą i mężczyzną, robakiem, ptakiem i rośliną. 10 tysięcy żyć, to tyle szans, aby osiągnąć doskonałość. Milo nie ma już dużo czasu. Od początku towarzyszyła mu Suzie, z którą z czasem połączyła wielka miłość. Jednak jak cała książka, również Suzie jest nietypowa. Jest Śmiercią. Dlatego związek Milo i Suzie od początku jest skazany na porażkę. Ale czy na pewno?

Reinkarnacja to motyw, który przedstwiany był w literaturze wiele razy. Jako laik nie potrafię powiedzieć czy Poore przedstawia bezbłędnie wszystkie fakty religijne. Nie wiem czy można wierzyć w ich poprawność i polegać na nich chcąc poszerzyć swoją wiedzę na temat odradzania się w innym życiu. Medytowanie, osiąganie wewnętrznego spokoju i wszystkie związane z tym terminy nie są mi bliskie i te fragmenty książki nie do końca do mnie przemawiały. Natomiast zachwycały mnie historie żyć Milo i jego związek z Suzie. Ogromna miłość, która ich połączyła potrafiła przezwyciężyć wiele przeciwności losu. To przepiękna opowieść o poświęceniu, oddaniu i empatii, a także o relacjach międzyludzkich. Przedstawiona czasem z humorem, czasem nostalgicznie sprawia, że zanurzamy się w piękny, barwny i ciekawy świat Milo i Suzie.

Czytaliście? Jeśli tak, to jakie są Wasze odczucia? Jakie inne książki z reinkarnacją w tle polecacie? Zachęcam do rozmowy 🙂

„Tylko mnie pogłaszcz. Listy do Haliny Poświatowskiej” – Ireneusz Morawski. Opracowanie: Mariola Pryzwan

sssssssss„Tylko mnie pogłaszcz. Listy do Haliny Poświatowskiej” – Ireneusz Morawski. Opracowanie: Mariola Pryzwan

Halina Poświatowska nigdy nie należała do grona moich ulubionych poetek. O wiele bardziej cenię i lubię Wisławę Szymborską czy Marię Pawlikowską-Jasnorzewską. Jednak trzymając w ręce listy do Poświatowskiej nie mogłam oprzeć się pokusie poznania poetki z innej strony. Być może dzięki nim chętniej sięgnę po jej twórczość.

Halina Poświatowska urodziła się 9 maja 1935 roku w Częstochowie i zmarła 11 października 1967 roku w Warszawie. Od dzieciństwa chorowała na serce i dlatego wiele czasu spedziła w szpitalach i sanatoriach. Była poetką i pisarką.W jej twórczości bardzo często pojawiają się motywy miłości i śmierci.  Bardzo wcześnie wyszła za mąż i szybko owdowiała (w wieku 21 lat). Wyjechała do Stanów Zjednoczonych gdzie przeszła bardzo skomplikowaną operację serca.W 1956 roku poznała Ireneusza Morawskiego, którego listy do niej miałam właśnie przyjemność przeczytać. Morawski był niewidomym prozaikiem, który dzięki tym listom stanie się znany szerszej publiczności.

Czytanie tych listów to wkraczanie w bardzo intymną sferę pomiędzy 2 osobami. Morawski miał wielki talent epistolograficzny i jego listy są małymi dziełami sztuki. Nic dziwnego, że Poświatowska chciała je wydać, ale Morawski nie zgodził się ze względu na swoją żonę. Pomimo tego, że czytałam tylko listy do Poświatowskiej, można z nich odczytać jakie relacje łączyły ją z Morawskim. Przeczytałam gdzieś, że Poświatowska prywatnie była wielką egocentryczką, skupioną tylko na sobie. Chyba faktycznie tak było, bo z listów wynika, że Morawski bardziej był zaangażowany w ten związek. Poświatowska znalazła sobie powiernika, któremu pisała głównie o sobie. Swoją wersję ich historii Poświatowska opublikowała w „Opowieści dla przyjaciela”. Listy są czasem bardzo trudne w odbiorze. Nie tylko dlatego, że wspominają o sprawach, o których wie tylko adresatka, ale również dlatego, że czasem są zlepkiem słów i trzeba bardzo się skupić, aby zrozumieć znaczenie. Przebija jednak z nich ogromna miłość Morawskiego do Poświatowskiej i to sprawia, że listy są takie piękne i jednocześnie smutne. Morawski pisał listy od 1963 do 1966. Pod koniec można już wyczuć, że listy są pożegnaniem z miłością, z nadzieją. Listy do Haliny Poświatowskiej to bardzo przyjemna lektura nie tylko dla miłośników jej twórczości. Jednak poznanie bliżej Poświatowskiej jako kobiety nie sprawiło, że zmieniłam zdanie i nie mam chęci zapoznawać się bliżej z jej twórczością.

A czy Wy lubicie Poświatowską? Czy lubicie wkraczać w tak intymne relacje, czy uważacie, że pewne rzeczy powinny zostać nie opublikowane? Zapraszam do komentowania :).

„Porachunki” – Wojciech Krusiński

sssssssss„Porachunki” – Wojciech Krusiński

http://goodstory.pl/polecane-ksiazki/porachunki-moja-powiesc/

Ostatnio miałam ogromną przyjemność przeczytać debiutancką powieść Wojtka Krusińskiego „Porachunki„. Wojtek Krusiński, to były dziennikarz współpracujący z wieloma gazetami, recenzujący książki, gry, filmy, przeprowadzający wywiady z pisarzami, scenarzystami. W jego życiu przyszedł taki moment, kiedy sam postanowił zostać pisarzem. Jaki jest efekt?

Porachunki” to historia dwunastoletniego Adama, który mieszka z mamą w małej polskiej miejscowości. Jego idolami są superbohaterowie komiksów, które czyta wspólnie ze swoim przyjacielem Karolem. Spędzają razem czas bawiąc się jak wszyscy dwunastoletni chłopcy. Pewnego dnia wszystko się zmienia. Adam staje w obronie swojej koleżanki Marysi, nad którą znęca się dwóch starszych chłopaków Wódz i Szef. Niestety nie tylko nie udaje mu się pomóc dziewczynce, ale również sam zostaje pobity. Adam najbardziej cierpi na tym psychicznie. Bardzo chciał zaimponować Marysi, co więcej nie potrafi pogodzić się z tym, że nie umiał jej pomóc. Postanawia zmienić swoje życie i zemścić się na zbirach. Szykuje plan zemsty, nie przypuszczając jakie to będzie miało konsekwencje dla niego, dla jego rodziny i przyjaciół, ale także dla Wodza i Szefa. Zakończenie powieści jest zaskakujące.

Zaczynając powieść spodziewałam się lekkiej historyjki o tym jak nastolatek zostaje pobity i upokorzony przez starszych kolegów, postanawia się zemścić, ale wszystko kończy się dobrze. Z każdą stroną byłam coraz bardziej zaskakiwana historią jak się tworzyła. Okazuje się, że z pozoru błahe zdarzenie potrafi zmienić człowieka o 180 stopni. Nagle zwyczajny, trochę nudny chłopak zmienia się w bezwzględnego człowieka, który nie zawaha się przed niczym aby się zemścić. To przykład tego w jaki sposób zło rodzi się na podatnym gruncie. Nie wiem czy nie będzie przesadą stwierdzenie, że zbrodnie popełniane przez psychopatów mogły mieć taki początek, ale tak to dla mnie wygląda. Co mi się nie podobało, to trochę drętwe dialogi pomiędzy Adamem i Karolem, sądzę, że tak mogliby rozmawiać trochę starsi chłopcy. Poza tym powieść jest interesująca i mam nadzieję, że autor na jednej nie poprzestanie :).