Tytuł: 5 książęk dla Bobo :)

Autor: Różni

Okładka: twarda

Format: książka

Wydawnictwo: Różne

Ocena:

6/6

 

 

 

 

 

 

Dzisiejszy wpis będzie trochę inny, bo przeznaczony dla najmłodszych czytelników i ich Rodziców oraz wszystkich, którzy zastanawiają się nad prezentem np. na Gwiazdkę :). Głównym recenzentem było moje Bobo i książki są przedstawione w zupełnie przypadkowej kolejności, ale wszystkie tak samo przez niego lubiane i czytane (czasem gryzione i mamlane ;)). Bobo ma już kilunastomiesięczne doświadczenie czytelnicze (zaczynał właściwie od lat 0), więc jest rzetelnym recenzentem ;).

1.”Pucio uczy się mówić” i „Pucio mówi pierwsze słowa” – Marta Galewska-Kustra. Wydawnictwo – Nasza Księgarnia

Poznaliśmy dopiero pierwszą część Pucia, ale już się w nim zakochaliśmy. Książki są wspaniale skonstruowane, treść obejmuje wszystkie podstawowe dziedziny życia, które dotyczą dziecka. Każda strona to krótka historia z życia Pucia i jego rodziny. Pierwsza uczy dziecko głównie dźwięków, ale również podstawowych słów typu: mama, tata, babcia, dziadek. Moje Bobo wskazywało bohaterów i wydawało zabawne dźwięki kiedy pytałam jak robi owieczka: baaa, a jak robi kaczka: koko ;). Ksiązka cieszy się dużą sympatią, a wspaniałe obrazki to radość dla oka, nie tylko dziecka. Na końcu każdej jest słownik z wszystkimi słowami, które pojawiają się w książkacha i na jego podstawie można ćwiczyć wszystkie nowo poznane słowa. Kolejna część dopiero przed nami, ale już widzę, że będzie równie fantastyczna jak pierwsza. Pucio to książka, którą każde dziecko w wieku od 0-2 lat powinno mieć na swojej półeczce 🙂

PucioPucio

2. „W domu, w dziczy, na ulicy” – Fiep Westendorp. Wydawnictwo Dwie Siostry

To pierwszy słownik Malucha. Podzielony na wiele kategorii pozwala poznawać nowe słowa w uporządkowany sposób. Fiep Westendorp to wspaniała ilustratorka. Jej obrazki są piękne dla oka nie tylko dziecka, ale również dorosłego. Są również zabawne i pełne humoru. Słów jest bardzo dużo, więc na pewno pomogą wzbogacić dziecięcy słownik. Są to nie tylko słowa codziennego użytku, ale również te mniej używane. Gorąco polecamy, bo to naprawdę wspaniała książka.

3.  „Gdy przychodzi wieczór” z serii przesuń paluszkiem – Gabriele Clima. Wydawnictwo Wilga

Seria książek przesuń paluszkiem, to wspaniała okazja dla dziecka, aby nie tylko tworzyć wspaniałe historie razem z rodzicami, ale również ćwiczyć się manualnie. Początki nie są proste i najpierw Bobo słuchało historii opowiadanych przez mamę czy tatę. Później już sam przesuwał paluszkiem i tworzył po swojemu opowieści o tym co się dzieje gdy przychodzi noc. Hisoryjki w książeczce są krótkie, proste i rymowane, więc to coś co tygrysy lubią najbardziej ;). Myślę, że niedługo zakupimy kolejną książkę z serii przesuń paluszkiem, bo to bardzo ciekawa pozycja.

4. „OnoMaTo czyli zabawa dźwiękami” – opracowanie zbiorowe. Wydawnictwo Olesiejuk

Kilka kartek, kilka obrazków, kilka dźwięków,a tyle radości. To były początki uczenia się dźwięków przez Bobo i książeczki były „przeczytane” milion razy. Ogromnie spodobały mu się możliwości jakie te książki dają. Na początku słuchał tylko jak rodzice się „wygłupiają”, ale szybko zaczął powtarzać i jak byliśmy szczęśliwi, kiedy na pytanie: jak robi żabka usłyszeliśmy: „um-um”, a już w ogóle zaskoczyła nas wrona, bo zabrzmiało mocne KRRRA z franuskim „R” ;). Polecamy!

5. Jan Brzechwa – bajki dla malucha. Wydawnictwo Skrzat.

Będąc dzieckiem miałam zbiór wierszyków Brzechwy pod tytułem „Sto bajek” (nadal go mam), ale dla kilku czy kilunastomiesięcznego malucha zupełnie się on nie nadaje, bo nie jest kolorowy, nie ma ciekawych obrazków. Bobo dostanie go jak już podrośnie. Dlatego bardzo się ucieszyłam, że istnieją wierszyki wydane osobno w formie krótkich, kilkustronnicowych książeczek z pięknymi ilustracjami. Jak wiadomo wiersze Brzechwy wspaniale brzmią, więc słuchanie ich jest i dla dziecka i dla mamy przyjemnością.

bajeczki Brzechwy

Podsumowując, wszystkie książki są wydane na twardym papierze, który jest  (w miarę) wytrzymały na różne dziecięce pomysły  :). Mają piękne, kolorowe ilustracje przyciągające uwagę dziecka. Nadają się i dla kilku i dla kilunasto miesięcznego dziecka. Nam akurat te przypadły do gustu. Ale może są jakieś inne, których nie znamy, a moglibyście polecić. Czy też przeciwnie, na które nie warto wydawać pieniędzy.

 

 

%d bloggers like this: