Tytuł: Ciotka Poldi i sycylijskie lwy

Autor: Mario Giordano

Ilość stron: 400

Okładka: miękka

Format: książka

Wydawnictwo: Wydawnictwo Initium

Ocena:

5/6

Poldi

Ostatnio mam ogromne szczęście do dobrych książek. Takich, które mają ciekawą fabułę, są napisane lekkim piórem i czyta się je z uśmiechem na twarzy. Taką też jest „Ciotka Poldi i sycylijskie lwy”.

Sono un italiano, un italiano vero…

Poldi, to lekko pulchna, energiczna, sześćdziesięcioletnia pani, która w dniu swoich urodzin postanawia przenieść się na Sycylię, gdzie ma zamiar popadać  w melancholię i topić smutki w alkoholu aż zapije się na śmierć. Okazuje się, że nie jest to takie proste, bo ciągle jest coś innego do zrobienia. Na przykład odkrycie mordercy Valentino, młodego chłopaka, który czasem pomagał Poldi w domu. Valentino pewnego dnia zniknął bez śladu, a że Poldi, to kobieta wścibska, ale o złotym sercu, postanawia go odnaleźć. Odnajduje go martwego na plaży. Teraz już wszystko zaczyna się dziać bardzo szybko. Poldi chce zrobić wszystko aby odkryć kto zamordował Valentino, ma już nawet swojego podejrzanego. Nie jest ona jednak jedyną osobą, która ściga sprawcę. Przecież wiadomo, że pierwszeństwo ma policja. Tym sposobem Poldi poznaje komisarza Montanę, który całkowicie zawraca jej w głowie. Poldi prowadzi swoje śledztwo, a Montana swoje. Prawdę mówiąc, to często wchodzi komisarzowi w drogę, ale w rezultacie pomaga mu rozwiązać zagadkę. Jest czasem niebezpiecznie, bo Poldi wchodzi w drogę niebezpiecznym ludziom. Wydaje jej się, że za wszystkim stoi sycylijska mafia!

Felicita…

Sympatyczna Niemka poznaje również nowych przyjaciół, a także odkrywa tajemnice wyspy. Pomocą służa jej bratowe – prawdziwe Włoszki z krwi i kości. Dzięki jej śledztwu mamy okazję poznać uroki Sycylii, jej smaki a także przyrodę. Odkrywamy piękne miasteczka, urokliwe zakątki, cudowne miejsca.

Książka „Ciotka Poldi i sycylijskie lwy” to wbrew pozorom nie tylko lekki kryminał. To również pełna ciepła i humoru opowieść o przesympatycznej kobiecie, która jest gorąca niczym wulkan Etna i słodka jak sycylijskie pomarańcze, a jednocześnie tajemnicza jak tamtejsza mafia. Ale Poldi boryka się również ze swoją melancholią, z pozorną samotnością i z brakiem zrozumienia. Jednak jej urok sprawia, że ludzie nie przechodzą obok niej obojętnie. Poldi lubi się praktycznie od zaraz. Podejrzewam, że w niejednej rodzinie istnieje taka ciotka Poldi :).

Mieliście okazję czytać historię Poldi? Coś mi się wydaje, że to nie ostatnie moje spotkanie z nią i z Sycylią 😉

Za możliwość przeczytania dziękuję: Wydawnictwu Initium oraz

śbk

%d bloggers like this: