Tytuł: Czereśnie zawsze muszą być dwie

Autor: Magdalena Witkiewicz

Okładka: twarda

Format: e-book

Wydawnictwo: Filia

Ocena:

5/6

czereśnie

Nic co polskie….

Przyznam się Wam do czegoś. Mam awersję do książek z roślinami w tytule i okładkami ze zdjęciami pań znalezionych w grafice Google ;).  Do polskich autorów/autorek też podchodzę bardzo ostrożnie, bo jakoś się namnożyło książek o tym, że jakaś porzucona, rozczarowana życiem pani kupuje rozwalający się dom nad jeziorem/w górach/w lesie, wyjeżdża tam i później żyje długo i szczęśliwie oczywiście z księciem z bajki. Za dużo tego dobrego jak dla mnie. Jednak ostatnio przeczytałam książkę polskiej autorki, z roślinką w tytule „Czereśnie zawsze muszą być dwie”, która na szczęście przełamuje ten schemat :). Jak dobrze mi się to czytało :D. Książka Magdaleny Witkiewicz opowiada historię Zofii Krasnopolskiej, młodej pani architekt, która mieszka w Gdańsku, a zbiegiem różnych kolei losu przenosi się do Rudy Pabianickiej, małej miejscowości niedaleko Łodzi.

Kim jest Zosia?

Zosia jako dziecko była dziewczynką z dobrymi wynikami w nauce, lubianą przez nauczycieli, ale nie koniecznie przez rówieśników. Nie, żeby jej to przeszkadzało, lubiła przebywać we własnym towarzystwie. Jednak każdy czasem potrzebuje akceptacji kolegów, więc Zosia, aby dopasować się do grupy ucieka z nimi na wagary. Konsekwencją tego czynu jest praca społeczna, która polega na pomocy starszej pani, dawnej sympatyczki szkoły. W ten sposób Zosia poznaje panią Stefanię i od tej pory ich losy będą związane. Pani Stefania zostaje przyjaciółką i powiernicą Zosi, a Zosia staje się dla niej wnuczką, której nigdy nie miała. Starsza pani przeżywa z Zosią wszystkie jej ważne momenty, pomaga jej odkryć jej prawdziwą pasję. Rodzice Zofii są lekarzami i bardzo chcieli, aby poszła ich śladem, jednak jej prawdziwy talent to malowanie, więc z pomocą pani Stefanii rozwija go i zdaje na architekturę.

Życie miłosne panny Krasnopolskiej nie jest zbyt skomplikowane. Ma chłopaka Marka, który jest właścicielem firmy architektonicznej i zatrudnia w niej Zosię. Jednak pani Stefania nie jest przekonana  do Marka. Delikatnie daje dziewczynie do zrozumienia, żeby się zastanowiła nad tym związkiem, ale ona jest zaślepiona pierwszą młodzieńczą  miłością i nie dostrzega pewnych znaków. Przyszłość pokaże, że pani Stefania się nie myliła i Zosia poniesie bardzo poważne konsekwencje związku z Markiem. Jakie one będą i jak zmieni się jej życie, tego nie zdradzę.

Ruda Pabianicka

Pani Stefania przed śmiercią otrzymuje starą willę w Rudzie Pabianickiej. Jak się okazuje dom ten w przeszłości należał do jej rodziny, ale w wyniku wielu wydarzeń przez 70 lat nie mogła w nim zamieszkać. Nie długo może się cieszyć odzyskanym majątkiem, ponieważ umiera, ale wszystkie swoje dobra zapisuje Zofii i od teraz ona będzie poznawała historię i tajemnice, jakie kryje ten dom. Decyzja o zostawieniu mieszkania w Gdańsku, porzuceniu dotychczasowego życia okaże się najlepszą w życiu tej młodej kobiety. Pomimo ciężkich chwil, które przeżyje, wyjdzie na prostą, bogatsza o nowe doświadczenia i silniejszą. Na jej drodze pojawia się Szymon, który okaże się bardzo ważną postacią oraz pan Andrzej, przyjaciel pani Stefanii. To on przybliży Zosi tajemnice wydarzeń sprzed 70 lat. Willa i cała okolica była świadkiem wielu zdarzeń, często bardzo tragicznych. Miłość, zazdrość, to uczucia, które prowadzą do czynów dobrych i złych. Jakie to były wydarzenia i kto brał w nich udział, tego musicie się już dowiedzieć sami. Bardzo do tego zachęcam :).

Po prostu dobra książka

Magdalena Witkiewicz napisała książkę, którą czyta się bardzo szybko, ale nie zawsze łatwo. Autorka przedstawia losy bohaterów współczesnych i tych z przeszłości. Ich życie nie jest/było łatwe, borykają się z różnymi problemami, a często przeżywają ogromne tragedie. Postaci nie są bezbarwne,  mają swój charakter, nawet jeśli  ich zachowanie bywało irytujące, to plusem było to, że wywołało we mnie jakieś reakcje. Bardzo podobało mi się przedstawienie historii z perspektywy Zosii, Szymona i retrospekcja z roku około 1930.

Świetnym pomysłem było dla mnie wplecenie elementów nadprzyrodzonych do książki. Lubię takie historie, w których pojawiają się zjawy błądzące po ziemi, bo nie załatwiły jeszcze wszystkich swoich spraw. Autorka doskonale oddała klimat lat 30, świetnie przedstawiła życie na wsi w tamtych czasach, zależności panujące między mieszkańcami. Szczegółowo opisała willę, w której zamieszkała Zosia, jej otoczenie, zwłaszcza przepiękny sad. Przyznam, że byłam zaskoczona, że aż tak wciągnęła mnie ta historia.

Czytaliście książki Magdaleny Witkiewicz? Która jest Waszą ulubioną? Jesteście fanami polskich pisarzy, czy raczej omijacie ich książki szerokim łukiem? Jestem ciekawa Waszego zdania.

 

%d bloggers like this: