Tytuł: Szeptucha

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk

Ilość stron: 415

Okładka: miękka

Format: książka

Wydawnictwo: W.A.B

Ocena:

2/6

Szeptucha

Pomysł miała kobieta fajny. Przedstawić alternatywną historię Polski – co by było gdyby Mieszko I nie przyjął chrztu, a my nadal wierzylibyśmy w róznych bogów, wąpiry, strzygi, rusałki, utopce, ubożęta i wszelkie inne demony. Ale chyba tylko na pomyśle się skończyło.

„Szeptucha” opowiada o niejakiej Gosławie Brzósce, zwanej Gosią, która kończy medycynę i musi odbyć roczną praktykę u szeptuchy. Szeptucha to uzdrowicielka ludowa, która leczy ludzi za pomocą ziół, guseł i magii. Gosia to osoba sceptyczna i pragmatyczna, ponadto panicznie bojąca się wszelkiego rodzaju robactwa, nie lubiąca przyrody, więc dla niej ten wyjazd do wielka kara.

Przyjeżdza do Bielin, zamieszkuje ze swoją przyjaciółą Sławą i rozpoczyna przygodę z ziołolecznictwem, praktykami magicznymi i innymi zupełnie dla niej obcymi sprawami. Poznaje super przystojnego Mieszka, w którym się zadurza. Odkrywa też, że nie jest taką zwykłą dziewczyną. Musi zdjąć klapki z oczu i jak to pisał wieszcz Mickiewicz przekonać się, że „czucie i wiara silniej mówią do mnie niż mędrca szkiełko i oko”. Jej zadaniem będzie odnaleźć kwiat paproci, a jako osoba o wyjątkowych zdolnościach tylko ona potrafi to zrobić. Na ten kwiat czyhają bogowie i nie tylko, którzy nie zawahają się przed niczym aby go zdobyć. Więc Gosia jest w wielkim niebezpieczeństwie.„Szeptucha” to dopiero pierwsza część serii Kwiat paproci, więc ktoś kto chce się dowiedzieć co dalej musi sięgnąć po kolejną książkę. Czy ja się na to zdecyduję?

Infantylna bohaterka

Szczerze mówiąc nie wiem. „Szeptucha” jest pierwszą książką, po którą sięgnęłam, aby przekonać się czy książki fantasy opowiadające o słowiańskiej mitologii są dla mnie. Do tej pory sięgałam po książki Terry’ego Pratchetta, Neila Gaimana itp. Gdybym miała decydować tylko po lekturze „Szeptuchy” to chyba bym odpuściła. Owszem, dowiadujemy się jacy bogowie i pomniejsze bóstwa istniały według ludowych wierzeń, ale tak naprawdę jest to zrobione bardzo pobieżnie. Gdyby chciało się dowiedzeć więcej to trzeba sięgnąć do innych źródeł. Wiem, że to nie książka historyczna, ale sądzę, że można było trochę bardziej się postarać. To jest pierwsza rzecz jaką można zarzucić tej książce.

Kolejna to bohaterowie. Gosława to infantylna dziewczyna, która ma mózg wielkości kamyka, zachowuje się jak nastolatka, mówi jeszcze gorzej, a na widok faceta traci w ogóle cały rozsądek (jeśli taki posiada). Gdyby nie było powiedziane, że skończyła medycynę, w życiu bym w to nie uwierzyła. Jest irytująca od pierwszych stron. Jej przemyślenia są tak głebokie jak kałuża po lekkim deszczu. Ogólnie wszystkie postaci są płytkie, język jakim się posługują jest rodem z „Rozmów w toku”, wydarzenia często są pomieszane i nie mają sensu. To chyba jeszcze większy gniot niż „Zmierzch”  czy inne tego typu teen novels. Gdybym wiedziała, że to taka powieść to bym nigdy się za nią nie wzięła. Spodziewałam się dobrej lektury z mitologią w tle,a dostałam słabe romansidło dla rozhisteryzowanych nastolatek. Żeby być uczciwą, to pod koniec gdzieś tam książka robi się interesująca i skłamałabym gdybym powiedziała, że nie ciekawi mnie co dalej z Mieszkiem i Gosławą. Jednak teraz przynajmniej będę wiedziała czego się spodziewać. Nie będę oczekiwała książki wysokich lotów, tylko wiem, że to będzie lekka, nie wymagająca myślenia lektura.

A jakie jest Wasze zdanie o tej książce? Co polecalibyście mi gdybym chciała przeczytać naprawdę dobrą książkę fantasy z mitologią słowiańską? Czekam na komenatrze 🙂

 

%d bloggers like this: