Recenzja przedpremierowa “Pierwsze słowo” – Marta Kisiel

sssssssssRecenzja przedpremierowa “Pierwsze słowo” – Marta Kisiel

„Nie umiem pisać opowiadań” takie słowa przytacza Ałtorka ( Marta Kisiel ) na samym początku Pierwszego słowa. No ja proszę państwa chciałabym tak nie umieć w opowiadania jak Marta Kisiel. Na książkę czekałam  jak kwiatki na wodę. Kiedy do mnie dotarła i zobaczyłam tę piękną okładkę, która mnie zachwyca, byłam przeszczęśliwa.

Tak oto przede mną 11 opowiadań, 11 wspaniałych historii, którymi się delektowałam. Część opowiadań jest humorystyczna, część bardzo smutna czy nostalgiczna. Mamy opowiadania  z różnych gatunków i epok. Żadne z nich nie pozostawiło mnie obojętnym po przeczytaniu.

11 opowiadań

Pierwsze opowiadanie to Rozmowa dyskwalifikacyjna. Satyra na współczesną pogoń za karierą, śmiech z papierologii i tego wszystkiego co trzeba spełnić aby dostać jakąś pracę. Najlepiej mieć 25 lat i 30 lat doświadczenia i dostosować się do większości. Jednostki dużo nie osiągną. Katabasis to opowiadanie, które trudno opisać. Zrobiło na mnie bardzo duże wrażenie, bo jest w nim duży ładunek emocjonalny. Nawiązuje do mitologii greckiej, do wierzeń.

Jestem chyba jedną z nielicznych osób, które nie przeczytały Dożywocia. Dlatego ten malutki fragmencik tutaj zamieszczony to dla mnie tylko przedsmak tego co niedługo mnie czeka, bo jak najszybciej zamierzam się zabrać za całość. O czym jest Dożywocie chyba nie trzeba nikomu wyjaśniać. Mnie zachwyciło. Kolejne Nawiedziny to historia pewnego przybytku uciech i jego mieszkańców, który zostaje nawiedzony przez ducha . Ot lekkie, przyjemne i zabawne opowiadanko.

Przeżycie Stanisława Kozika, to opowiadanie o człowieku, który umarł, ale nikt tego nie zauważył. A tak naprawdę jest to historia smutnego, samotnego człowieka. Daje do myślenia. Jako fanowi książek Agaty Christie opowiadanie Jadeit czytało mi się to z ogromną przyjemnością. To dobry kryminał w angielskim stylu, oczywiście z elementami fantastycznymi i niewyjaśnionymi. Miałam tylko niedosyt, że takie krótkie. Z Miastem motyli i mgły mam problem, dlatego, że opowiadanie bardzo mi się podobało, jednak mam ogromną trudność z opowiedzeniem o czym jest. Myślę, że dłuższa forma byłaby tutaj jak najbardziej wskazana. Historia jest mroczna, jest ciekawa ale niedopowiedziana.

Opowiadanie W zamku tej nocy to popis wyobraźni miłośnika polskiej literatury. W jednym miejscu mamy Wallendroda, Winkelrieda i niejakiego Wawrzyńca. Taki natłok bohaterów literackich zapowiada dobrą zabawę albo katastrofę. Szaławiła to gratka dla miłośników Dożywocia. Opowiada o tym co się wydarzyło po spaleniu Lichotki, kto zamieszkał na zgliszczach. Jest zabawnie, jest tajemniczo, ale jest też poważnie. Już na sam koniec Ałtorka serwuje nam dwa opowiadania Cały świat Dawida i Pierwsze Słowo, to historie umieszczone w wielkich blokowiskach i  traktujące o bardzo poważnych i smutnych tematach.

Słowa, słowa, słowa

Marta Kisiel bawi się słowem. Potrafi przekształcić je w poważne przemyślenia, ale i zabawne riposty. Pozornie śmieszne opowiadanko może być całkiem serio. Zebranie opowiadań w jednej książce było doskonałym pomysłem. Jedynym zastrzeżeniem jakie mam jest to, że część z nich mogłaby być bardziej rozwinięta, a nawet przekształcona w oddzielne powieści. Mam nadzieję, że Ałtorka przemyśli sprawę.

Premiera: 17 październik

Jeśli czekacie na premierę, to po przeczytaniu zapraszam do komentowania, bo jestem bardzo ciekawa Waszych odczuć. A jeśli już mieliście okazję przeczytać to również zapraszam do dyskusji.

“W żywe oczy” – JP Delaney

sssssssss“W żywe oczy” – JP Delaney

w żywe oczy

Tym razem nie będzie żadnych wstępów. Od razu przejdę do sedna i postaram się opowiedzieć o książce „W żywe oczy” JP Delaney’ego

Claire Wright

Bohaterką „W żywe oczy” jest Claire Wright, 25 letnia studentka aktorstwa w  Nowym Jorku, która chcąc dorobić sobie do stypendium pracuje dla agencji prawniczej. Na czym polega jej praca? Na zlecenie żon stara się umówić z ich mężami i zobaczyć jak daleko się posuną. Wszystko nagrywa na kamerkę, co potem zostaje wykorzystane jako dowód w sprawach rozwodowych itp. Jako przyszła aktorka z wielkim talentem doskonale kłamie i manipuluje ludźmi. Wszystko idzie wspaniale do momentu, kiedy dostaje zlecenie na poderwanie Patricka Foglera, wykładowcę literatury i wielkiego miłośnika Paula Baudleira. Zaraz po spotkaniu żona Patricka, Stella, zostaje zamordowana, a podejrzenie pada na męża. Wtedy sprawy się komplikują. Claire zostaje wplątana w bardzo niebezpieczną grę. A zakończenie jest bardzo zaskakujące.

Prawda czy kłamstwo?

Ale czy to Claire jest tu ofiarą? Szczerze mówiąc trudno się zorientować. Claire kłamie tak doskonale, że często nie wiedziałam co jest prawdą, a co kłamstwem. Potrafi robić to tak przekonująco, że kiedy już myślę, że wiem co się stanie, dzieje się zupełnie odwrotnie. Jako bohaterka, Claire nie jest osobą, którą da się polubić. Oczywiście, można zrzucić wszystko na jej ciężkie dzieciństwo, na pobyty w rodzinach zastępczych, ale niczego jej to nie uczy. Kłamie nie tylko w pracy, ale również w życiu. Oszukuje wszystkich wokół. Ma zaburzenia psychiczne, które w jakiś sposób mogą usprawiedliwiać jej zachowanie. Potrzeba akceptacji, nadinterpretacja ludzkich zachowań, manipulowanie ludźmi, aby osiągnąć korzyści. To wszystko sprawia, że jest postacią antypatyczną.

Dobra robota

Autorowi udała się doskonała sztuka. Potrafił tak namieszać, że nie wiedziałam już  kto jest dobrym, a kto złym bohaterem. Rzadko się zdarza, że nie umiem przewidzieć zakończenia, a tutaj tak właśnie było. Zaskoczenie goni zaskoczenie. Świetnym pomysłem jest również wykorzystanie scenariusza teatralnego w konstrukcji książki. Didaskalia, dialogi bohaterów, to jest coś czego jeszcze nie spotkałam w zwykłej powieści. Dzięki temu możemy odróżnić kiedy Claire sobie coś wyobraża, a kiedy (być może) coś dzieje się naprawdę. Ponadto Delaney odpowiednio wykorzystał wiersze Baudleira, aby stworzyć nastrój i wyjaśnić zachowania bohaterów. Książka jest pełna dynamicznej akcji, bohaterowie są niejednoznaczni, skomplikowani.  „W żywe oczy” to jedna z ciekawszych powieści jakie ostatnio czytałam. Wywarła na mnie duże wrażenie i zostawiła z kilkoma pytaniami, na które będę chciała sobie odpowiedzieć.

Mieliście okazję przeczytać poprzednią książkę Delaney’ego? Jak wypada w porównaniu z tą? Jakie na Was wrażenie wywarła „W żywe oczy”? Zapraszam do komentowania.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Otwarte