“Księżycowe Miasto. Dom Ziemi i Krwi” – Sarah J. Maas

sssssssss“Księżycowe Miasto. Dom Ziemi i Krwi” – Sarah J. Maas

KM

Recenzja prawie przedpremierowa

Sarah J. Maas książką “Księżycowe Miasto. Dom Ziemi i Krwi” rozpoczyna  zupełnie nową serię, która również traktuje o Fae, mieszańcach, zmiennokształtnych i wielu innych nadprzyrodzonych postaciach, ale jest inna niż poprzednie książki autorki. Pomimo kilku niedociągnięć bardzo mi przypadła do gustu. Książka jest podzielona na 2 części, obie mają ponad 500 stron. Premiera części pierwszej odbyła się 20 maja, a część druga ukaże się 03 czerwca.

O czym jest ta książka?

Bohaterką książki, a właściwie książek, jest Bryce Quinlan, w połowie Fae, w połowie człowiek. Jej matka jest człowiekem, a ojciec to wysoko postawiony Fae. Bryce mieszka w Księżycowym Mieście na planecie Midgard, pracuje w galerii z antykami, której właścicielka czarodziejka prowadzi nielegalne interesy. Dziewczyna przyjaźni się ze zmiennokształtną Daniką Fendyr, wilczycą, która jest alfą Watahy Diabłów, a w przyszłości ma zostać Pierwszą wśród wilków. Ich polega głównie na ciągłym imprezowaniu, piciu i uprawianiu seksu z przygodnymi facetami. Korzystają z przyjemności i atrakcji jakie Księżycowe Miasto im oferuje. Jednak przychodzi dzień, w którym życie Bryce zmienia się całkowicie i już nigdy nie będzie takie samo. Tragedia, która ma miejsce z imprezowiczki zmienia ją w zupełnie nową osobę. Ponadto dostaje zadanie, aby odkryć morderców i wyjaśnić zagadkę zniknięcia tajemniczego artefaktu. Nad tym ma pracować razem z Huntem Athalarem, upadłym aniołem, zwanym Cieniem Śmierci. Początek ich współpracy nie jest łatwy. Każdy z nich skrywa jakieś tajemnice, każdy nosi w sercu ogromną ranę i nie potrafi nikomu zaufać. Jednak z czasem zaczyna się to zmieniać i widzimy jak wspaniale rozwija się ich znajomość. Dużym plusem są ich przepychanki słowne, które są dowcipne i ironiczne.

KM Uroboros

Opasłe tomiska

Dlaczego ta książka jest tak gruba? Gdyby był to jeden tom, miałby ponad 1000 stron. Ktoś powie, że autorka mogłaby niektóre fragmenty skrócić i szybciej dojść do finału. Ale moim zdaniem właśnie to co się zdarza po drodze jest na tyle ciekawe, że nie można tego za bardzo skrócić. Fabuła jest wielowątkowa, jest cały ogrom postaci, więc wielu rzeczy nie można wyrzucić. Pomimo tego, że możemy się domyślać zakończenia, to w między czasie wyjaśnienia innych wątków są ogromnie zaskakujące. Niestety kilka sytuacji udało mi się przewidzieć, ale nie zmniejszyło to mojego zainteresowania całością. W książce jest duża dawka humoru. Akcja jest dość szybka, jak na te wiele wiele stron 😉 Autorka również nawiązuje do mitologii, do Biblii, więc można tę książkę czytać na wielu płaszczyznach.

Czy czekam na ciąg dalszy?

Tak, czekam. Dlatego, że polubiłam postaci, wiele wątków jeszcze nie jest domkniętych i autorka zostawiła otwarte drzwi na następną książkę. Podobają mi się również odniesienia do róznych mitologii, a także struktura Księżycowego Miasta i pozostałych miejsc na planecie Midgard. Podobno jest to książka dla starszego czytelnika. Faktem jest, że jest dużo więcej aluzji do seksu, jak również więcej przekleństw i bardziej dosłownych opisów. Samych scen łóżkowych nie jest dużo, ale co chwilę któryś z bohaterów, albo o tym myśli, albo mówi. Nie będę podawała kategorii wiekowej, ale chyba lepiej jak nie będziemy zaliczać tego do kategorii Young Adult 😉

A Wy byliście już w Lunathionie? Poznaliście Bryce i jej przyjaciół? Czy może to dopiero przed Wami? Jestem ciekawa Waszych opinii. Piszcie czy Wam się podobało, czy jednak za bardzo przypomina Wam poprzednie książki autorki?