“Osiem” – Radka Třeštíková

sssssssss“Osiem” – Radka Třeštíková

Osiem

Jeśli ktoś biorąc do ręki “Osiem” Radki Třeštíkovej nastawia się na typowy kryminał, to się rozczaruje. To absolutnie kryminałem nie jest. Ta książka to bomba! Ja po jej przeczytaniu musiałam się zbierać kilka dni, żeby coś o niej napisać.

A o czym to jest?

Książka ma wielu bohaterów, ale cała akcja toczy się wokół Michaeli, zwanej Miszą, którą ktoś postrzelił w praskim Lasku Diablickim. Rozpoczyna się śledztwo, którym kieruje major Nowotny, a pomaga mu porucznik Iwana Brzydula, której nazwisko koresponduje z jej wyglądem – puszysta, nieatrakcyjna, zakompleksiona. No i po kolei poznajemy wszystkie osoby z otoczenia Michaeli. Jej chłopaka, Janka, który kocha Miszę miłością obsesyjną. Chce się z nią ożenić, mieć dzieci. Przyjaciółkę Alicję, która dla Miszy jest w stanie zrobić bardzo wiele. Pracuje jako projektantka wnętrz, ale marzy o rodzinie, o dziecku. Właściwie opiekuje się nią jak starsza siostra, odkąd Misza opuściła dom dziecka. Później Misza rozpoczyna pracę u państwa Millerów, którzy też zaczynają być niezdrowo zafascynowani. Dzieci i rodzice ulegają jej urokowi. Ojciec, Maks Miller jest kardiochirurgiem i ostatni rok spędził we Francji. Matka, Julia, to tłumaczka wielu języków. Dzieci to sześcioletnie bliźniaki Meda i Bruno. Do tego dochodzą jeszcze inni bohaterowie drugoplanowi.

Po prostu bomba!

Bardzo trudno jest zrozumieć dlaczego wszyscy tak się fascynują Miszą. Właściwie całe życie bohaterów kręci się wokół niej. Misza, to taka trochę nieporadna, samotna dziewczyna, w dodatku w połowie Romka, więc do tego cierpi jeszcze na tle rasowym. Każdy chce jej pomóc, każdy chce się nią opiekować, dzieci państwa Millerów chcą żeby z nimi cały czas była. A jak się okazuje to Misza wcale nie jest taka nieogarnięta. Raczej cierpi na jakieś zaburzenia psychiczne. We mnie wywoływała mnóstwo negatywnych emocji. Bardzo dobrze, bo o to w książce chodzi. W ogóle to ta książka jest pomieszaniem wielu gatunków. Dlatego jest tak świetna i napisałam, że to bomba. Bo taka jest. Mamy tu kryminał, komedię, thriller, książkę psychologiczną, trochę też groteskę. Do tego bohaterowie są tak dobrze przedstawieni i wzbudzają mnóstwo emocji. Najfajniejsze jest to, że te emocje zmieniają się w zależności od ich zachowań. Nie jest tak, że danego bohatera się tylko lubi, albo nie. Są momenty kiedy bardzo mu się kibicuje, a są takie, że wrzuciłoby się go do fosy.

Książka na pewno nie zostawia czytelnika obojętnym. Widać, że autorka ma dar do kreowania wyrazistych postaci, nie daje prostych i oczywistych rozwiązań. Nie raz musiałam kilka razy przeczytać ten sam fragment, żeby się upewnić, czy to co czytam, to prawda. Dla mnie jedna z lepszych pozycji przeczytanych w tym roku. Gorąco polecam, jeśli jeszcze nie czytaliście i nie sugerujcie się ocenami na portalach czytelniczych 😉

 

 

“Instastory” – Iva Hadj Moussa

sssssssss“Instastory” – Iva Hadj Moussa

instastory

Współpracę blogerską z Wydawnictwem Stara Szkoła zaczęłam od książki “Instastory”  czeskiej autorki Ivy Hadj Moussy. Na początku miałam mieszane uczucia, bo myślałam, że będzie to kolejna durna lekka komedia na lato. O jakiejś przysłowiowej głupiej blondynie, która nic tylko ma parcie na szkło i wszelkimi sposobami chce zostać sławna. Jak przyjemnie się rozczarowałam 🙂

#instastory

W “Instastory” główną bohaterką jest Sandra i to głownie z jej punktu widzenia patrzymy na całą historię. Sandra to młoda, atrakcyjna dziewczyna, która bardzo chce zostać instagramową influencerką. Ponadto jest dziennikarką w lifestylowym magazynie i jest szaleńczo i od wielu lat zakochana w swoim chłopaku Mirku: biznesmenie – nieudaczniku o niezbyt wysokim ilorazie inteligencji. Oboje są młodzi, piękni i bardzo chcą osiągnąć sukces i pieniądze, tylko nie bardzo wiedzą jak to zrobić. Pewnego dnia Sandra przeprowadza wywiad ze znanym kompozytorem Johannesem Ulriksenem. Po tym spotkaniu w jej głowie rodzi się pomysł jak życie jej i Mirka może ulec zmianie. Pomysł jest szalony, groźny i wiąże się z wieloma konsekwencjami, ale Sandra i Mirek, to też nie są normalni ludzie 😉

#czeskihumor ?

Cała historia opowiedziana jest w poważno-prześmiewczy sposób. Iva Hadj Moussa ma ogromny talent do obserwacji rzeczywistości. To słodko-gorzka historia o ludziach, którzy chcąc osiągnąć swój cel potrafią po drodze skrzywdzić wiele osób. Czytając “Instastory” nie raz śmiałam się przez łzy. Postaci są przejaskrawione, ale uwydatnione są cechy, które tak naprawdę każdy chyba może znaleźć w sobie. W tej książce każdy może odkryć część siebie, bo obnaża ona bardzo ludzkie wady i przywary. Książka jest zaliczana do gatunku czarnej komedii,ale poza doskonałym czeskim humorem znajdziemy tu również wiele spostrzeżeń “na serio”.

#powieść i #dramat

Książka jest dobra na letnie dni, ale również na zimowe wieczory. Czyta się ją szybko, ale nie można jej szybko zapomnieć. W części końcowej autorka posłużyła się ciekawym zabiegiem, mianowicie zmieniła formę powieści na dramat (sztukę teatralną). Bohaterowie nie są już mobilni, znajdują się przeważnie w jednym pomieszczeniu i wchodzą tylko nowi, a akcja i dialogi prowadzą do zaskakującego zakończenia. Przyznam, że pierwszy raz z takim rozwiązaniem się spotkałam i bardzo mi się to spodobało.

Nie czytałam wielu książek czeskich autorów, ale wszystkie które do tej pory miałam okazję poznać były bardzo dobre i z niecierpliwością czekam kiedy sięgnę po kolejną. Czy możecie mi coś polecić? Ja “Instastory” polecam gorąco 🙂

Dziękuję Wydawnictwu Stara Szkoła za egzemplarz e-booka 🙂

“Far from the Tree” – Robin Benway

sssssssss“Far from the Tree” – Robin Benway

far from the tree

Książka “Far from the Tree” Robin Benway  zaliczana jest do gatunku literatury młodzieżowej, ale moim zdaniem może, a nawet powinien ją przeczytać każdy, kto ma dzieci, pracuje z dziećmi/młodzieżą, czy ma plany zawodowe lub życiowe związane z nastolatkami.

O czym?

Książka opowiada historię trójki bohaterów, rodzeństwa rozdzielonego przed laty. Pierwsza z bohaterek, Grace, to szesnastolatka, która niedawno została matką i oddała swoją córkę do adopcji. Sama Grace jest dzieckiem adoptowanym, ma kochających i wspierających rodziców. Przy okazji adopcji na jaw wychodzi fakt, że ma jeszcze dwójkę rodzeństwa: młodszą siostrę Mayę i starszego brata Joaquina. Rodzeństwo postanawia się poznać. Maya, to ekstrawertyczka, zupełne przeciwieństwo spokojnej i opanowanej Grace. Maya ma młodszą siostrę, biologiczną córkę jej rodziców adopcyjnych. Joaquin miał najtrudniejszy start w życie, bo przechodził z jednej rodziny zastępczej do drugiej, ale w końcu trafił na Marka i Lindę, ludzi, którzy chcą mu stworzyć prawdziwy dom. Tylko czy Joaquin im na to pozwoli?

Rodzeństwo na początku jest wobec siebie nieufne, chociaż każde z nich jest pełne nadziei i oczekiwań. Każde chce się pokazać z jak najlepszej strony, aby brat/siostra  jego/ją zaakceptowali. Jednak powoli wychodzą na jaw tajemnice, sekrety i okazuje się, że tak naprawdę każde z nich boryka się z podobnymi problemami, a wspólnie jest im o wiele łatwiej przez nie przebrnąć. Grace boi się, że rodzeństwo nie zaakceptuje tego, że oddała swoją córkę do adopcji, tak jak ich mama kiedyś zrobiła. Maya boryka się z rodzinnymi problemami, a Joaquin skrywa trudną przeszłość.

Krótka historia o miłości

Far from the Tree” bardzo pięknie opowiada o różnych obliczach miłości i o rodzinie. Rodzinę mogą tworzyć różne osoby, nie zawsze związane więzami krwi. Przemyślenia bohaterów dla dorosłego czytelnika mogą się wydawać trochę banalne. Być może nie są bardzo głębokie, ale wystarczające jak na ich wiek. Uważam, że nienaturalne byłoby przypisywanie siedemnastolatkowi odczuć trzydziestolatka. Książkę warto przeczytać, nie raz można się wzruszyć.

“Budząc lwy” – Ayelet Gundar-Goshen

sssssssss“Budząc lwy” – Ayelet Gundar-Goshen

  1. Lwy okładka

Zaczęłam kiedyś czytać książkę Zły Leopolda Tyrmanda (link do wpisu po naciśnięciu na tytuł). Nie umiałam jej skończyć, odłożyłam. Wróciłam do niej po dobrych kilku latach i teraz jest to jedna z moich ulubionych powieści. Bardzo podobną sytuację miałam z książką “Budząc lwy“. Co prawda nie wracałam do niej po wielu latach, ale zaczęłam ją czytać w zeszłym roku. Czytałam, odkładałam, czytałam, odkładałam. W pewnym momencie nawet się poddałam i stwierdziłam, że chyba jej nie skończę. Chociaż czułam, że jest rewelacyjna, to nie potrafiło między nami zaskoczyć. Ale był taki moment w książce, w którym już wiedziałam, że ją całą przeczytam. Ogromnie się cieszę, że tak się stało.

O czym to jest?

Budząc lwy” izraelskiej pisarki Gundar-Goshen zaliczany jest do thrillera psychologicznego. Głównym bohaterem jest neurochirurg Ejtan Grin, który pracuje w szpitalu w Beer Szewie. Ma piękną i kochającą żonę Liat, policyjną śledczą i dwóch synów. Pewnej nocy, wracając po dyżurze potrąca człowieka i w tym momencie jego całe życie zmienia się o 180 stopni. Okazuje się, że ofiara, to Erytrejczyk, a Ejtan kiedy dochodzi do wnioskiu, że nie może już mu pomóc, ucieka z miejsca wypadku. Decyzja, którą podejmuje ma wpływ na przyszłość jego i jego rodziny. Na drugi dzień w jego domu pojawia się żona zabitego człowieka, Sirkit, i przynosi mu jego portfel. W zamian za milczenie oczekuje od niego pomocy lekarskiej dla imigrantów z Afryki. Ejtan, aby zachować wolności i twarz zaczyna brnąć w kłamstwa, miota się, jego dotychczas spokojne życie zaczyna przypominać rozpędzoną kolejkę górską. Ponadto między nim a Sirkit zaczyna się rodzić dziwne napięcie, co nie ułatwia mu i tak już trudnej sytuacji. Zaczyna się toczyć między nimi gra.

Lwy

Jak to jest napisane?

Autorka bardzo dokładnie przedstawiła analizę psychologiczną głównych bohaterów. Poznajemy ich wewnętrzne rozterki, wahania, przemyślenia, motywy działań. Książce brakuje szybkiej akcji, bo Gundar-Goshen postawiła na słowa, a nie na działanie. Dała bohaterom ogromną przestrzeń, w której możemy ich dogłębnie poznać. Przyznam szczerze, jak już pisałam na początku, że zanim wkręciłam się w treść i pochłonęła mnie ona całkowicie, to minęło sporo czasu. Ale kiedy ten moment nastąpił, co wcale nie znaczy, że zaczęłam czytać szybko, bo tej książki nie można w ten sposób czytać, to poświęcałam każdą wolną chwilę, aby dalej odkrywać sekrety duszy Ejtana, Liat i Sirkit.

Kilka słów na koniec

Budząc lwy” należy do Serii z Żurawiem, w której możemy poznać współczesną prozę z wielu różnych miejsc na świecie. Czasem z takich, po które zwykle byśmy nie sięgnęli, bo albo nie ma okazji, albo po prostu byśmy o nich nie usłyszeli. Dla mnie ta książka była doskonąłą okazją do przyjrzenia się trudnym relacjom między Żydami, Arabami, Beduinami i imigrantami z Afryki. Z chęcią sięgnę po inną książkę z tej serii. Jeśli nie znacie książki “Budząc lwy“, to serdecznie Wam ją polecam 🙂

śbk