PRZEDPREMIEROWO “Małe Licho i lato z diabłem” – Marta Kisiel

sssssssssPRZEDPREMIEROWO “Małe Licho i lato z diabłem” – Marta Kisiel

Pióra

KakałkoKilka dni temu usiadłam wieczorem z wielkim kubkiem kakałka i najnowszą książką Marty Kisiel “Małe Licho i lato z diabłem” i spędziłam przemiły czas w towarzystwie dobrze znanych bohaterów. Książka się skończyła, kakałko też, a ja zostałam bez słowa. Zamiast pisać dla Was coś o tej książce, nie potrafiłam nic wymyślić. Ale to nie dlatego, że nie wiedziałam o czym. Ona jest po prostu (jak zwykle) tak dobra, że brakło mi słów. Ją trzeba przeczytać.

Bo ja chciałom przeżyć przygodę…

Spróbuję jednak coś naskrobać 😉 Skończył się rok szkolny, nadeszły upragnione wakacje i Bożek oraz Licho planują przeżyć przygodę, a najlepiej wiele przygód. Tak się akurat dzieje, że mama, wujkowie i inni mieszkańcy planują Generalny Remont, co sprawia, że Bożek oraz Licho zostają wysłani na wakacje do cioci Ody. Licho jest bardzo podekscytowane, bo nigdy w życiu nie przeżyło jeszcze żadnej przygody – Bożek miał ich już dwie! Wyposażeni we wszystko co jest potrzebne na wakacje i na przeżywanie przygód wyruszają do miejsca gdzie kiedyś stała Lichotka, a obecnie stoi dom Ody. Dom pełen ciepła, życzliwości “Jakaż to była cudowna kuchnia! Tchnęła (…) dobrem i śmiechem, i bliskością, i świeżym chlebem.

Co to będzie, co to będzie…

Licho pierwszy raz poznało wiłę i małego czarta, ale między tą dwójką od razu zaiskrzyło dzięki zamiłowaniu do jedzenia, szczególnie słodyczy. Wakacje Bożka, Licha i Bazyla rozpoczeły się na dobre i na początku wszystko szło doskonale. Aż do pewnego momentu. Zbiegiem róznych okoliczności ludzkich i nadprzyrodzonych, wakacje trochę się skomplikowały. Bożek już nie miał spędzać ich tylko w towarzystwie Licha i Bazyla, ale dołącza do nich jeszcze ktoś, kogo Bożek nie spodziewałby się w najgorszych snach. Żeby nie było nudno, czeka na nich przygoda i to taka, której nie przeżywa zwykły chłopiec, tylko właśnie taki chłopiec-widmo-glut. Co ich czeka, czy wyniosą z tego jakąś lekcje, jak to się w ogóle skończy, tego już nie zdradzam.

Książkę czyta się jednym tchem. Spotykamy się z naszymi dobrymi przyjaciółmi, przynajmniej ja tak ich traktuję i czujemy się jak u siebie. Ałtorka potrafi doskonale przekazywać ważne rzeczy w sposób humorystyczny. To książka nie tylko dla dzieci, bo również dorośli znajdą w niej coś, o czym być może po drodze już zapomnieli. Na przykład:

….jest po prostu wredny z natury, i już.

– Nikt nie jest wredny z natury, Bożku – zauważyła ciocia Oda. – Ani zły. Złym się dopiero staje, zawsze za czyjąś sprawą.

Nie jeden raz ocierałam łzy ze śmiechu, kiedy czytałam (czasem na głos, żeby zrozumieć co mówi) przeuroczy Bazylek.

–  Nie żebym ci wypominała, ale dwadzieścia trzy pierogi, Bazylu. Dwadzieścia trzy. A znając ciebie, zjadłbyś więcej, gdyby nie skończyła się nam śmietana… i gdybyś się tak nie bał jogurtu.

– Ż żaszady ne ufam jedżenju, które fykominofało szobje fłasnom kulture. Nygdy ne fjadomo, czo mu jeszcze pszyjdże do głofy. Refoluczja? Szysztem edukaczji? Dżiki kapitaliżm?

3 licha

Trzecia część Małego Licha trzyma poziom poprzednich dwóch. Tutaj nie da się odpowiedzieć na pytanie, która z tych trzech jest najlepsza. Za każdym razem kiedy przenoszę się do domu Bożka, czy też Ody czuję się wśród swoich. Nie raz mam chęć pogłaskać Licho po głowie, przemówić Bożkowi do upartego rozumu, czy pogawendżycz ż Bażylem. A o metodach wychowawczych, wieczorem, przy kakałku, podyskutować z Odą. “Małe Licho i lato z diabłem” jest napisane w sposób prześmiewczo-poważny. Poruszane są tematy tolerancji, odmienności, akceptacji, radzenia sobie w trudnych sytuacjach.  Nie można zapomnieć o zamiłowaniu Ałtorki do poezji 😉

– A wiesz, co ja na to? Ano to, że kto nie był ni razu człowiekiem, temu człowiek nic nie pomoże!!! (…)

– Odżi,,, Odżinko, czo to było?…

– Sarkazm i poezja, Bazylku – westchnęła Oda. – Najbardziej zabójcza mieszanka na świecie.

Całość dopełniają cudowne ilustracje Pauliny Wyrt. Dla mnie ta książka to 10/10. Mogę jedynie mieć pretensje do Ałtorki: dlaczego taka krótka?

Premiera 2 września. Czekajcie z niecierpliwością, alleluja!

“Ekożona” – Michal Viewegh

sssssssss“Ekożona” – Michal Viewegh

bio

Powieść “Ekożona”, jednego z najpopularniejszych obecnie pisarzy w Czechach, to satyra na relacje małżeńskie, okraszona doskonałym opisem otaczającej rzeczywistości i podobno elementami autobiograficznymi. Dawno nie czytałam czegoś tak prześmiewczego.

Mojmir i Hedvika

Rozchwytywany pisarz, Mojmir, poznaje pewnego dnia nieśmiałą i zakompleksioną Hedvikę, która pracuje w bibliotece. Mojmir i Hedvika zostają parą, później się pobierają. Mojmir marzy o żonie, która będzie czekała na niego z obiadem, kiedy wróci z pracy, która zawsze się będzie cieszyła na jego widok, dla której będzie panem i władcą. Jakąkolwiek jego zachciankę będzie spełniała bez mrugnięcia okiem. Potulna jak owieczka, cicha, zgadzająca się z każdym zdaniem męża. Jednak tak się nie dzieje. Krok po kroku Mojmir z piedestału spada coraz niżej i niżej. Dla Hedviki najważniejsze stają się (w przypadkowej kolejności): dom, ogród, Centrum Matki, Poradnia Laktacyjna, Ekoklub, edukacja domowa, adopcja na odległość i jeszcze kilka innych rzeczy, a Mojmir zajmuje dopiero 10 miejsce. Dla niego to coś nie do pomyślenia.

A wszystkiemu winna jest (zdaniem Mojmira) narratorka całej historii – doula – która pojawia się przy pierwszej ciąży Hedviki i zostaje z nimi na 7 lat! Dla tych, którzy nie słyszeli o douli – opiekuje się ona ciężarną od ciąży, przez poród i jeszcze później służy wsparciem. Wracając do tematu. Doula ośmiela Hedvikę, pokazuje jej jak żyć ekologicznie, pokazuje jej, że jest silną i wartościową kobietą. Ale to wszystko powoduje, że Mojmir spychany jest na bardzo daleki plan. A on znajduje pocieszenie w alkoholu, w towarzystwie najlepszego przyjaciela, w nocnych libacjach. Jakby nie mogli wspólnie rozwiązać ich problemów małżeńskich rozmową, szukają pomocy u obcych ludzi.

Praca dla Czubówny 😉

Książka mogłaby być czytana przez Krystynę Czubównę 😉 Momentami narracja douli tak przypomina fragmenty programów o naturze, w których lektorką była właśnie pani Czubówna. Dzięki temu, że doula nie darzy sympatią Mojmira i vice versa, to jego postać jest pokazana w samych negatywach. Mojmir to troglodyta, który za włosy ciągnie swoją kobietę do jaskini, aby ugotowała mu posiłek z tego co upolował 😉 Ale autor Hedviki również nie oszczędza. Jest głupiutka, bezmyślna i ślepo podąża za obecnymi trednami. A że teraz wszystko co eko jest modne, tak również żyje Hedvika. Cała powieść jest pełna sarkazmu i doskonałego czeskiego humoru. Michal Viewegh wyśmiewa rzeczywistość i robi to w sposób doskonały. Książka dla osób z dystansem do siebie 🙂

Za e-booka dziękuję Wydawnictwu Stara Szkoła 🙂