Tytuł:
Autor:


Ilość stron: 213
Okładka: miękka
Format: książka
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

5/6

"I nie było już nikogo" - Agatha Christie

Kolejne spotkanie z Christie

Czytałam już kilka książek Agathy Christie, jednak na blogu pisałam tylko o “Kurtynie“. Teraz postanowiłam wziąć na warsztat “I nie było już nikogo”, dlatego że zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Książka wcześniej mogła być Wam znana pod tytułem “Dziesięciu małych Murzynków“. Tytuł zmieniono na życzenie wnuka Christie ze względu na poprawność polityczną. Jest uważana za jedną z lepszych w dorobku autorki. Czy zasłużenie?

Jeden, dwa, trzy, a mordercą jesteś ty…

Historia zaczyna się od przedstawienia dziesięciu bohaterów, którzy dostali zaproszenie na spotkanie od tajemniczego Owena. Każdy przyjmuje zaproszenie, chociaż nie do końca jest pewien czy zna gospodarza.  Tak oto wszyscy przybywają  na Wyspę Żołnierzyków, gdzie mają nadzieję na miłe spędzenie czasu przy suto zastawionym stole, poznanie ciekawych ludzi, czy dorobienie kilku groszy do pensji. Jednak jak się okazuje żadna z osób nie ma czystego sumienia, co tylko potwierdza donośny głos wydobywający się nagle z gramofonu. Głos ten zarzuca każdemu morderstwo i stawia w stan oskrażenia. Wszyscy są w szoku, zdenerwowani, nie wierzą w to co usłyszeli. Bo i kto chciałby się przyznać do morderstwa? Jednak za chwilę ginie pierwsza osoba, później następna i kolejna. A zabójcy nie ma, albo też każdy mógł dokonać zbrodni. Co więcej z każdym trupem znika ze stołu porcelanowa figurka żołnierzyka, a przyczyna śmierci w dziwny sposób pokrywa się się z dziecięcą rymowanką  “Dziesięciu żołnierzyków”.

Czy znajdą mordercę? Kto będzie następny? Rozpoczyna się wyścig o życie.

Budowanie napięcia, zagadki, to styl charakterystyczny dla Christie.Kolejny raz udaje jej się wspaniale wprowadzać czytelnika w błąd. Kiedy już byłam pewna, że odkryłam mordercę ta osoba ginęła. Do samego końca się myliłam i dopiero rozwiązanie na koniec otworzyło mi oczy. Wtedy wszystko stało się jasne, ale sama do tego bym nie doszła. Książka jest tak dobra, bo ma nie tylko wymiar kryminalny, ale również psychologiczny. Każda z postaci boryka się z wyrzutami sumienia. Życie w stresie, w poczuciu zagrożenia życia sprawia, że dają o sobie znać i wykańczają swoją ofiarę. Bohaterowie popełnili zbrodnie pośrednio, osobiście nie zabili nikogo. Jednak ich działania przyczyniły się do wszystkich zgonów. Czy każdy zrozumiał swoją winę?

Przyznam, że po lekurze “I nie było już nikogo” zastanawiałam się czy w sposób pośredni nikogo nie skrzywdziłam. Nie mówię oczywiście o zbrodni, ale czy nieumyślnie nie sprawiłam nikomu przykrości, czy ktoś nie cierpiał. Książka na pewno zostawia czytelnika z wieloma pytaniami. To jedno z mistrzowskich dzieł autorki. Jeśli nie czytaliście, to gorąco zachęcam.  A jeśli czytaliście, to jestem ciekawa czy zgadzacie się z moją opinią?

Join the discussion 6 komentarzy

  • Avatar Agnes pisze:

    Oczywiście! Jedna z najlepszych książek Christie.

    • Zaczytania Zaczytania pisze:

      Nie zaprzeczam. Chociaż póki co moim numerem jeden jest “Morderstwo w Orient Expressie”. Może dlatego, że tam poznałam Poirota 🙂

  • Avatar Gosia Dl pisze:

    Czytałam całkiem niedawno, bo córka ma to jako lekturę więc skorzystałam z okazji. Co do mordercy odstawiłam dobrze, a potem z wiadomego względu zwątpiłam 😉 fajnie, że nam autorka wszystko wyjaśniła ? Choć czyta się to fajnie, a strony uciekają niezauważenie to jednak wolę nowsze kryminały 🙂

    • Zaczytania Zaczytania pisze:

      Ja lubię różnorodność :). Nowe też czytuję jak mogłaś zauważyć na moim blogu jestem miłośniczką Nesbo. Christie czyta się bardzo płynnie, nie ma brutalnych mordestw, a czasem odpoczynek od krwawych zbrodni jest potrzebny ;). Lubię również tę “angielskość” w jej książkach :D. Pozdrawiam 🙂

      • Avatar Gosia Dl pisze:

        Fakt czasem dobrze przeczytać coś bez spokojniejszego, a jednak kryminalnego

        PS. córka przeczytała i jest zachwycona. Ona jeszcze jest nieskażona “rzeźnią” 😉 więc całkiem fajnie że mają coś takiego między lekturami … jedynie żal że przeczytało w klasie 4 uczniów na 19 🙁 cóż stereotyp że lektur nie warto czytać dalej pokutuje.

        • Zaczytania Zaczytania pisze:

          Bo to chyba jest tak, że jak coś czytamy z musu to nie sprawia takiej przyjemności. Sama czytałam wszystkie lektury, ale wiem, że wiele osób tego nie robi, bo to mus. A kiedy jako już dorośli sięgają po jakąś “szkolną” książkę, okazuje się, że to doskonała powieść. Przykre 🙁

Zostaw komentarz

%d bloggers like this: