Recenzja przedpremierowa: “Gdyby nie ty” – Colleen Hoover

sssssssssRecenzja przedpremierowa: “Gdyby nie ty” – Colleen Hoover

Colleen

Kiedy dostałam propozycję recenzji najnowszej książki Collen Hoover chętnie się zgodziłam, bo nie miałam okazji jeszcze bliżej się poznać z tą autorką i byłam ciekawa czy zaiskrzy między nami. Zwłaszcza, że zbiera w internecie tyle pochlebnych opinii. Niestety panią Hoover.jest mi nie po drodze i raczej się już nie spotkamy.

O czym?

Książka “Gdyby nie ty” opowiada historię dwóch kobiet – matki i córki. Morgan, urodziła Clarę w wieku siedemnastu lat. Zburzyło to jej życiowe plany, musiała odsunąć na bok swoje ambicje, aby zająć się wychowaniem córki. Na szczęście ojciec Clary, Chris,  wziął na siebie obowiązek utrzymania domu, aby ona mogła poświęcić się dziecku i zająć się domem. Morgan ma również siostrę Jenny, która jest bardzo blisko z nią związana, oraz przyjaciela domu Jonaha. Atmosfera rodzinna jest wręcz sielankowa. Clara, obecnie siedemnastoletnia dziewczyna, przeżywa pierwsze nastoletnie zauroczenie, jej ciotka Jenny jest jej powierniczką, ale z matką też żyje w dobrych stosunkach. Cała czwórka – Morgan, Jenny, Chris i Jonah żyją sobie razem w wielkiej przyjaźni. Jenny niedawno urodziła Jonahowi dziecko. Jednak pewnego dnia wydarza się coś, co psuje całkowicie tą sielankę.

Od tego momentu wszystko co może się wali. Wszystko o czym do tej pory Morgan myślała, że jest prawdą, okazuje się, że nią nie jest. Zawiodły i rozczarowały ją najbliższe jej osoby. Nagle jej córka odsuwa się od niej, bo jej życie też legło w gruzach. Ich relacje całkowicie się psują. Clara spotyka się z chłopakiem, z którym nie powinna się widywać, nie potrafi sobie poradzić z wszystkim co się teraz wokół niej dzieje. Morgan również przeżywa emocje, o których nie sądziła, że jeszcze mogą stać się jej udziałem. Czy jakoś wybrnęły z tej trudnej sytuacji życiowej? O tym musicie przekonać się sami sięgając po książkę.

Dlaczego nie?

Doskonale wiem, że streściłam fabułę bardzo ogólnie, ale jeśli podałabym kilka szczegółów więcej, to zdradziłabym praktycznie całą treść, a tego robić nie chciałam. To jest własnie jeden z powodów, dla których więcej nie sięgnę po książki Colleen Hoover. Treść jest tak przewidywalna, że wystarczy przerzucić kilka karetek i okazuje się, że “a tak właśnie myślałam”. Czytając “Gdyby nie ty” miałam wrażenie, że ten amerykański film już widziałam i to nie raz.

Kolejny minus to język tej książki. Nie wiem czy to kwestia tłumaczenia, czy po prostu pani Hoover tak pisze, ale język tak prosty, jakby czytało się gazetę typu “Bravo”. Poza tym Morgan, chociaż ma 34 lata, to przemyślenia ma na poziomie trzynastoletniej dziewczynki. Czasem jej córka wydaje się bardziej dojrzała. A na pewno zachowanie ma typowo nastoletnie. I właśnie do takich osób ta książka powinna trafić. Do młodych dziewczyn, które mogą w niej odnaleźć być może czasem swoje własne sytuacje życiowe. Być może książka pozwoli im uporać się z jakimiś własnymi problemami.

Przeczytałam książkę do końca, bo ciągle miałam nadzieję, że mnie czymś zaskoczy. Książkę czyta się bardzo szybko i nawet jest ciekawa, jeśli przestawi się na tryb nastoletni. Nie napiszę, że ją polecam, bo nie byłoby to zgodne z moim czytelniczym sumieniem, ale myślę, że warto po nią sięgnąć aby samemu się przekonać czy nam pasuje, czy nie.

A Wy jakie macie doświadczenia z książkami tej autorki?

Premiera książki – 11 marca4

 

Recenzja przedpremierowa: “Płacz” – Marta Kisiel

sssssssssRecenzja przedpremierowa: “Płacz” – Marta Kisiel

kisiel

Nadszedł ten dzień. Chociaż go odwlekałam jak mogłam. Książka “Płacz” leżała sobie na półce i czekała aż przeczytam dwie inne. Ale je skończyłam i już nie znajdowałam więcej wymówek, więc wzięłam się za czytanie. A teraz czuję smutek ogromny, że to koniec. Koniec cyklu wrocławskiego, który rozpoczęła książka “Nomen omen”, potem “Toń” i jako zwieńczenie dzieła “Płacz”. Jak było? Jak zwykle doskonale, bo Ałtorka umie w słowa i umie w emocje.

Co się dzieje

W ostatniej części mamy próbę podsumowania i domknięcia wątków z poprzedniej części. Jeśli ktoś nie czytał książki “Toń”, to będzie ciężko, bo są odniesienia i nawiązania to wydarzeń, które w niej miały miejsce. Tym razem głównymi bohaterkami są Matylda Bolesna i Eleonora Stern. Pojawiają się również Karolek, Dżusi i Gerd, a także przez krótki czas towarzyszy nam Klara Stern. Nową postacią jest Hubert Dobrzyń, którego Eleonora poznaje, kiedy wyjeżdża z Wrocławia, aby odciąć się od wszystkiego i wszystkich. Zostawia pracę, rodzinę i ucieka w ustronne miejsce w okolicach Gór Sowich i zatrzymuje się w małym pensjonacie. Poznaje Huberta, on opowiada jej o rodzinnej zagadce, a Eleonora czy to z nudów, czy to z ciekawości chce mu ją pomóc odkryć z użyciem swoich wyjątkowych umiejętności. To prowadzi to nieprzewidzianych i bardzo niebezpiecznych zdarzeń. Eleonora potrzebuje pomocy, stara się o nią wołać, a jedyną osobą, która ją słyszy jest pani Matylda. Zbiera więc ekipę ratunkową i wyruszają na pomoc pannie Stern.

Trudna historia

Wizyta w Górach Sowich pozwala zagłębić się w tajemnice tamtejszych terenów. Marta Kisiel przybliża nam ciekawą, a właściwie bardzo trudną i smutną historię wydarzeń z czasów II wojny światowej. Dla mnie były to bardzo interesujące fragmenty, dlatego że okres II wojny światowej, a szczególnie temat obozów koncentracyjnych, to coś co mnie fascynuje (jeśli takiego słowa można użyc w tym kontekście). Miałam okazję odwiedzić obóz Gross Rosen, a dzięki książce dowiedziałam się o nim nowych faktów. Już od książki “Nomen omen” Marta Kisiel przemyca historię Dolnego Śląska, szczególnie Wrocławia i uważam, że to świetny pomysł.

Co dalej?

Wracając do głównej części książki “Płacz”. Kiedy ekipa ratunkowa dociera na miejsce odkrywa, że coś jest bardzo nie tak jak być powinno. Ktoś miesza z pogodą, z czasem. Karolek, Dżusi, pani Matylda i Gerd dowiadują się czemu Eleonora była w niebezpieczeństwie i kogo szuka Hubert Dobrzyń. Żeby przywrócić równowagę w przyrodzie muszą ruszyć na bardzo trudne poszukiwania, zdając sobie sprawę, że mogą już z tej wyprawy nie wrócić. Jak to wszystko się zakończy? To już musicie sprawdzić sami. Mogę tylko napisać, że zakończenie książki jest takie słodko-gorzkie i dobrze. Bo nie jest zbyt cukierkowo, ale też człowiek nie łapie totalnego doła.

To już jest koniec

Kiedy pierwszy raz sięgałam po książkę Marty Kisiel była to właśnie “Nomen omen”. Jej recenzję możecie przeczytać TU. Wcześniej wzbraniałam się przed sięganiem po polskie autorki, ale jakaś siła niższa mnie podkusiła i jestem jej bardzo wdzięczna :). Potem była “Toń”, o której nie pisałam, bo to była akurat czas, kiedy mało co na blogu się pojawiało. A teraz “Płacz”. Trudno wybrać która z nich jest najlepsza. Każda ma swój urok. Cykl wrocławski, to zupełnie inna tematyka i inne emocje niż książki o Lichotce, czy Lichu. Tutaj mamy duży ładunek uczuć, a mniej żartu. Oczywiście też pojawiają się elementy humorystyczne, ale generalnie nastawienie jest na mówienie o sprawach poważnych na serio. W ostatniej części nie jest inaczej. Jest wiele sytuacji, które nawet przygnębiają, ale gdzieś zawsze stara się przebijać ten promyk nadziei, że w końcu będzie lepiej, że z gruzów należy się otrzepać i powstać, albo zbudować na nich coś nowego. Jest oczywiście smutno, że to już koniec, ale za te wszystkie emocje, nawet za łzy, które czasem się pojawiły, bardzo Ałtorce dziękuję.

Premiera książki 11 marca. Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Uroboros.

Recenzja przedpremierowa: “Żółty ptak śpiewa” – Jennifer Rosner

sssssssssRecenzja przedpremierowa: “Żółty ptak śpiewa” – Jennifer Rosner

Żółty ptak

Książki o tematyce wojennej są mi znane, przeczytałam ich dużo i myślę, że mam do czego porównać książkę, której premiera będzie miała miejsce 11 marca. Jest to “Żółty ptak śpiewa” Jeniffer Rosner. To debiut powieściowy tej pisarki i moim zdaniem całkiem udany. Zapraszam na kilka słów o tej książce.

Część pierwsza

“Żółty ptak śpiewa” opowiada historię dwóch Żydówek: matki Róży i jej córki Sziry. Matka i jej pięcioletnia córeczka ukrywają przed nazistowskimi żołnierzami w stodole w polskiej wsi. Pomagają im Polacy, Henryk i Krystyna, do których należy gospodarstwo. Życie Róży i Sziry jest cały czas zagrożone i aby nie zostać odkrytymi przez sąsiadów, czy nawet dzieci gospodarzy muszą zachowywać ciszę. Utrzymanie bez ruchu pięcioletniego dziecka nie jest proste, dlatego Róża wymyśla przeróżne historie, aby Szira jakoś przetrwała ten trudny czas.

Między innymi wymyśla opowieść o dziewczynce i jej żółtym ptaszku, który jest przekaźnikiem jej myśli i muzyki, która gra w sercu małej. To czego dziewczynka nie może powiedzieć, ptaszek wyśpiewuje. Szira swojego wymyślonego ptaszka trzyma ciąglę w rączkach, słucha melodii przez niego śpiewanych, a czasem wypuszcza go, żeby polatał sobie pod dachem. On przynajmniej przez chwilę, może poczuć się swobodnie. Szira jako dziecko bardzo muzykalnych rodziców, cała jest muzyką i nie rozumie dlaczego nie może wyśpiewać tego co czuje. Ponieważ matka wie jak bardzo muzyka jest ważna dla córki, kiedy udaje jej się zdobyć papier i coś do pisania, uczy małą nut. Jest zdumiona widząc jak w lot mała wszystko chwyta. Ich dni są bardzo monotonne i tylko kreski rysowane przez Różę na belce odmierzają ich czas.

Ta pierwsza część historii Róży i Sziry może się wydawać nudna, bo co można robić w stodole przez ponad rok czasu. Jednak sposób w jaki autorka opisuje relacje matki i córki, jak opisuje myśli i odczucia dziecka, sprawiają, że czyta się tę część bardzo szybko. Bardzo podobało mi się kiedy czytałam o tym jak Szira przenosi na wymyślonego ptaszka wszystkie swoje lęki i niepokoje. Cudowne również były momenty kiedy wyobrażając sobie melodie, Szira chociaż na chwilę mogła uciec z tej strasznej kryjówki.

Żółty

Część druga

Niestety nadszedł dzień, w którym dla bezpieczeństwa Sziry muszą się rozdzielić. Szira zostaje zabrana do sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne, a Róża rozpoczyna samotną ucieczkę, której celem ma być odnalezienie córki w klasztorze. Teraz już mamy opowieść o tym co się dzieje z Różą i co się dzieje z Zosią. Dlatego, że Szira musi zmienić całkowicie swoją tożsamość, żeby przeżyć. Musi zmienić nie tylko imię, kolor włosów, ale również historię o swoim pochodzeniu. W klasztorze dziewczynka spełnia swoje największe marzenie – uczy się grać na skrzypcach. Poznaje również życzliwe osoby, ale są też momenty, kiedy jest jej bardzo ciężko. Natomiast Róża najpierw mieszka samotnie w lesie, w którym próbuje przetrwać, a potem poznaje dwie Żydówki, do których dołącza i razem walczą z czasem. Po drodze wydarzają się różne rzeczy. Ale czy Róża i Szira spotkają się, to już musicie sami się przekonać.

Druga część jest bardziej dynamiczna. Wędrówka, życie w lesie, dni w klasztorze, ciągle coś się dzieje. Żółty ptaszek dalej towarzyszy Zosi. Debiut Rosner należy do dosyć udanych z pewnymi zastrzeżeniami. Moim zdaniem niektóre wątki są bardzo spłycone, pewne sytuacje nie są wyjaśnione, albo wyjście z nich jest za proste. Natomiast wspaniale opisana jest relacja i miłość matki i córki. Doskonale również w to wszystko wkomponowuje się muzyka. Duży plus za nawiązywanie do tradycji żydowskich, widać, że autorka odrobiła zadanie. Książkę czyta się szybko, pozostawia po sobie miłe wspomnienie i dostarcza wielu wzruszeń.

Jakie książki o podobnej tematyce możecie mi polecić? Czy zamierzacie tę przeczytać? Zapraszam do komentowania.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

“Ostatni” – Hanna Jameson

sssssssss“Ostatni” – Hanna Jameson

Ostatni

Książka “Ostatni” Hanny Jameson dobrze wpasowuje się w obecny klimat. Przy, mam nadzieję tylko panice związanej z koronawirusem, temat końca świata jest jak najbardziej na czasie. O czym opowiada książka o w/w tytule? Zapraszam na wpis o książce, która miała premierę 15 stycznia.

Co się stało?

Jona Kellera, historyka z Ameryki, koniec świata zastaje na konferencji naukowej w Szwajcarii, której jest uczestnikiem. Podczas oglądania telewizji dowiaduje się, że w Waszyngtonie i paru innych stolicach doszło do ataku nuklearnego. Nagle wszystko ogarnia chaos, ludzie nie wiedzą czy wyjechać, czy zostać. W rezultacie poza Jonem w hotelu pozostaje 20 osób. Część wyjechała, część nie potrafiła poradzić sobie z rzeczywistością i popełniła samobójstwo. Teraz te 21 osób musi zmierzyć się z nowym światem. Muszą nauczyć się żyć na nowo, póki co w hotelu. A nie jest to łatwe, ponieważ powoli kończą się zapasy wszystkiego – prądu, wody, żywności. Nie wiedzą jak długo przyjdzie im tutaj mieszkać, zbliża się zima, więc przed nimi trudny czas. Aby utrzymać zapasy żywności udają się na polowania, czasem jeżdżą do pobliskiego miasta, w którym nie wiedzą co ich czeka.

Ostatni 1

Co się jeszcze wydarzyło?

Jon zapisuje każdy dzień od Dnia Końca. Jest mu to potrzebne, aby nie zwariować i aby zostawić coś po sobie. Jeśli będzie dla kogo. Jest mu ciężko, bo nie wie czy jego żona Nadia i 2 córki przeżyły. Na domiar złego w zbiorniku na wodę odkrywa zwłoki dziewczynki. Jon, aby czymś się zająć, postanawia odkryć sprawcę. To powoduje, że życie w hotelu jest jeszcze trudniejsze, bo sprawca może być ciągle wśród nich. Nie wiadomo komu można ufać, kto jest przyjacielem, kto wrogiem. To jest czas, kiedy ludzie mogą pokazać swoje najlepsze, lub najgorsze oblicze. W trakcie śledztwa na jaw wychodzą różne sekrety. Jon nie ma już pewności komu może zaufać.

Jak jest?

Jameson dobrze prowadzi czytelnika przez treść powieści. Pokazuje nam różne postawy jakie może człowiek przyjąć w obliczu katastrofy. Postaci nie są jednoznaczne, nie ma charakterów wyłącznie dobrych, czy wyłącznie złych. Akcja jest spokojna, ale dosyć szczegółowe opisy wydarzeń pozwalają czytelnikowi wczuć się w sytuację “co by było gdyby”. Hanna Jameson nie daje prostych rozwiązań, daje tylko propozycje jak mogłaby się ta historia potoczyć, gdyby ludzie postępowali w taki, nie inny sposób. Książka wciąga powoli. Na początku nie potrafiłam się w nią wkręcić. Ale z czasem coraz bardziej wciągałam się w wir zdarzeń i byłam bardzo ciekawa zakończenia. Muszę przyznać, że autorka zakończeniem mile mnie zaskoczyła. Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić Was do tej lektury.

Czytaliście? Może polecicie mi inne książki o podobnej tematyce. Zapraszam do komentowania 🙂

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

“Farmaceuta z Auschwitz” – Patricia Posner

sssssssss“Farmaceuta z Auschwitz” – Patricia Posner

Capesius

Ostatnio nastąpił wysyp książek o tematyce obozowej. Część z nich to fikcja oparta tylko na faktach, czasem koloryzowana, znieszktałcana. W wielu przypadkach autorzy żerują na strasznej tragedii, żeby tylko zdobyć popularność. Książkom typu Pielęgniarka/ślusarz/kominiarz itp z Auschwitz mówię nie. Jednak książki fikcyjne, które starają się jak najwierniej odzwierciedlić prawdę, dodając tylko nowych bohaterów czy historie, nie są złe.

Są też książki dokumentalne takie jak o wspomnienia osób, które przeżyły obozy, czy też reportaże historyczne. Od takiej właśnie książki zaczęło się moje zainteresowanie literaturą obozową. Była to “Anus Mundi” Wiesława Kielara. Potem było jeszcze mnóstwo innych książek o tej tematyce. A jakiś czas temu sięgnęłam po książkę “Farmaceuta z Auschwitz” Patricii Posner. O niej chciałabym napisać parę słów.

Capesius 2

W tym reportażu historycznym Patricia Posner przedstawia historię Victora Capesiusa, rumuńskiego aptekarza, który z miłego i uprzejmego człowieka zmienił się w okrutnego zbrodniarza. Posner przeprowadziła bardzo dokładne dochodzenie, przeprowadziła wiele rozmów, aby ta książka mogła powstać. Książkę możemy podzielić na 2 części.

Część pierwsza

Z pierwszej części dowiadujemy się, że Capesius pochodził z rodziny rumuńskich luteranów. Ukończył farmację i zaczął pracę jako przedstawiciel handlowy dla koncernu Bayer. Był miły i uprzejmy dla klientów, wśród których byli również Żydzi. Nikt nie spodziewał się, że w Auschwitz się tak zmieni. Dostał tam pracę w obozowej aptece. Potrafił bez mrugnięcia oka wskazać swoich dawnych znajomych i posłać ich “do gazu”. Brał udział w selekcji na rampie, przeprowadzał eksperymenty, decydował o użyciu cyklonu B. Ponadto w tej części możemy poznać kulisy pracy IG Farben. Czytamy o okrutnych eksperymentach, jakie przeprowadzano w obozie. Okazuje się, że wiele wysoko postawionych osób wiedziało o tym co działo się w obozie, ale przymykali na to oczy. Trudno mi było uwierzyć, że ludzie potrafią tak traktować innych ludzi. Capesius to postać, która wzbudza wiele negatywnych emocji. Człowiek, który sam miał rodzinę, potrafił bez skrupułów rozdzielać inne rodziny, skazywać dzieci na śmierć. Kradł mienie pożydowskie, przechowywał i przetapiał złote zęby na sztabki złota. Z pewnością trudno przejść obojętnie wobec tych wszystkich opisów.

Część druga

Druga część to już opis samego procesu wytoczonego Capesiusowi po wojnie. Wcześniej, pomimo aresztowań dużo razy mu się “upiekło”. Raz był nawet skazany na karę śmierci przez sąd rumuński, ale ponieważ prawo to obowiązywało tylko w Rumunii, to poza niemożliwością powrotu do ojczyzny, nic mu się nie stało. Dopiero Hermann Langbein i Fritz Bauer, którzy zbierali materiały obciążające zbrodniarzy wojennych, wpadli na jego ślad. Po aresztowaniu i osądzeniu zaczął się proces. Capesiu zachowywał się podczas niego co najmniej dziwnie. Śmiał się kiedy słyszał zeznania świadków, przez cały proces siedział uśmiechnięty, nie poczuwał się do winy i utrzymywał, że jest niewinny. Zresztą do końca życia tak twierdził. Za wszystkie popełnione zbrodnie dostał tylko 9 lat.

Posner wykonała kawał roboty badając wszystkie dokumenty, analizując je, rozmawiając ze świadkami. Starała się również odpowiedzieć na pytanie jak to możliwe, że Capesius, pomimo obciążających go dowodów, ciągle zaprzeczał swojej winie. Książka daje do myślenia. Jest napisana doskonałym językiem. Jest trudna, ale warta przeczytania.

A jakie książki o takiej tematyce Wy polecicie? Zapraszam do komentowania.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

śbk

“Nóż” – Jo Nesbø

sssssssss“Nóż” – Jo Nesbø

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że książka “Nóż” Nesbø miał swoją premierę w zeszłym roku. Sama zresztą ją wtedy przeczytałam. Przeczytałam, przesłuchałam, przeżyłam i odłożyłam. Nie umiałam wtedy się zebrać do pisania. Ale bardzo chciałabym, żeby w tym roku się zmieniło i żeby tych recenzji tu przybywało częściej. No to do pracy.

nóż

Wiadomość

Najnowsza część przygód Harry’ego Hole to kawał bardzo ciężkiej emocjonalnie lektury. Od ostatniej książki życie Harry’ego bardzo się zmieniło. Rakel wyrzuciła go z domu, mieszka znów pod Sofies gate i pije. Musiał mocno narozrabiać skoro do tego doszło. Nadchodzi dzień, który jest początkiem końca dla Harry’ego. Budzi się na wielkim kacu, a na jego rękach i ubraniu znajdują się ślady krwi. Nie potrafi sobie przypomnieć co się stało. Kiedy za jakiś czas dowie się co się wydarzyło, jego świat legnie w gruzach. Takiej wiadomości się nie spodziewał.

Krok po kroku

Przed Harrym najtrudniejsze zadanie w jego karierze. Musi odkryć kto stoi za największą  tragedią jego życia. Kto spowodował, że jego świat legł w gruzach. To czego się dowie będzie kolejną niespodzianką. Krok po kroku przypomina sobie co się stało w poprzednim okresie. Na jaw wychodzą coraz ciekawsze fakty. Przy okazji zajmuje się też poszukiwaniem “starego znajomego” Sveina Finnego. Trudno napisać o fabule coś więcej, żeby nie zdradzić za dużo tym, którzy jeszcze nie czytali. Chociaż trudno się nie domyślić co spotkało Harry’ego czytając po prostu opis na okładce książki.

Ciąg dalszy nastąpi?

Czy Nesbø tym razem mnie czymś zaskoczył? Chyba tym, że już całkowicie namieszał. Bo tego, że jest brutalnie, wciągająco i tajemniczo, tego nie można mu odmówić. Akcja cały czas nabiera tempa. Nesbø potrafi również bardzo grać na emocjach. Przeczołgał Harry’ego jak po ostrym bruku. Harry coś straci, coś zyska. Spotkamy naszych starych dobrych znajomych, takich, którzy już jakiś czas nie pojawiali się w książkach. Czy będzie kolejna część? Nesbø zostawił otwartą furtkę na ciąg dalszy, różnie może się wydarzyć, ale czy nie będzie to już za dużo? Mam mieszane uczucia. Z jednej strony serce krwawi na myśl o tym, że to może być ostatnia część o Harrym. A z drugiej, to co za dużo to niezdrowo. Może lepiej skończyć póki jeszcze się nie zdnudziło?

A Wy jak uważacie? Chcielibyście kolejnego tomu z Harrym? Jakie są Wasze wrażenia po lekturze “Noża”? Piszcie w komentarzach.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu.