“Ostatni” – Hanna Jameson

sssssssss“Ostatni” – Hanna Jameson

Ostatni

Książka “Ostatni” Hanny Jameson dobrze wpasowuje się w obecny klimat. Przy, mam nadzieję tylko panice związanej z koronawirusem, temat końca świata jest jak najbardziej na czasie. O czym opowiada książka o w/w tytule? Zapraszam na wpis o książce, która miała premierę 15 stycznia.

Co się stało?

Jona Kellera, historyka z Ameryki, koniec świata zastaje na konferencji naukowej w Szwajcarii, której jest uczestnikiem. Podczas oglądania telewizji dowiaduje się, że w Waszyngtonie i paru innych stolicach doszło do ataku nuklearnego. Nagle wszystko ogarnia chaos, ludzie nie wiedzą czy wyjechać, czy zostać. W rezultacie poza Jonem w hotelu pozostaje 20 osób. Część wyjechała, część nie potrafiła poradzić sobie z rzeczywistością i popełniła samobójstwo. Teraz te 21 osób musi zmierzyć się z nowym światem. Muszą nauczyć się żyć na nowo, póki co w hotelu. A nie jest to łatwe, ponieważ powoli kończą się zapasy wszystkiego – prądu, wody, żywności. Nie wiedzą jak długo przyjdzie im tutaj mieszkać, zbliża się zima, więc przed nimi trudny czas. Aby utrzymać zapasy żywności udają się na polowania, czasem jeżdżą do pobliskiego miasta, w którym nie wiedzą co ich czeka.

Ostatni 1

Co się jeszcze wydarzyło?

Jon zapisuje każdy dzień od Dnia Końca. Jest mu to potrzebne, aby nie zwariować i aby zostawić coś po sobie. Jeśli będzie dla kogo. Jest mu ciężko, bo nie wie czy jego żona Nadia i 2 córki przeżyły. Na domiar złego w zbiorniku na wodę odkrywa zwłoki dziewczynki. Jon, aby czymś się zająć, postanawia odkryć sprawcę. To powoduje, że życie w hotelu jest jeszcze trudniejsze, bo sprawca może być ciągle wśród nich. Nie wiadomo komu można ufać, kto jest przyjacielem, kto wrogiem. To jest czas, kiedy ludzie mogą pokazać swoje najlepsze, lub najgorsze oblicze. W trakcie śledztwa na jaw wychodzą różne sekrety. Jon nie ma już pewności komu może zaufać.

Jak jest?

Jameson dobrze prowadzi czytelnika przez treść powieści. Pokazuje nam różne postawy jakie może człowiek przyjąć w obliczu katastrofy. Postaci nie są jednoznaczne, nie ma charakterów wyłącznie dobrych, czy wyłącznie złych. Akcja jest spokojna, ale dosyć szczegółowe opisy wydarzeń pozwalają czytelnikowi wczuć się w sytuację “co by było gdyby”. Hanna Jameson nie daje prostych rozwiązań, daje tylko propozycje jak mogłaby się ta historia potoczyć, gdyby ludzie postępowali w taki, nie inny sposób. Książka wciąga powoli. Na początku nie potrafiłam się w nią wkręcić. Ale z czasem coraz bardziej wciągałam się w wir zdarzeń i byłam bardzo ciekawa zakończenia. Muszę przyznać, że autorka zakończeniem mile mnie zaskoczyła. Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić Was do tej lektury.

Czytaliście? Może polecicie mi inne książki o podobnej tematyce. Zapraszam do komentowania 🙂

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

“Farmaceuta z Auschwitz” – Patricia Posner

sssssssss“Farmaceuta z Auschwitz” – Patricia Posner

Capesius

Ostatnio nastąpił wysyp książek o tematyce obozowej. Część z nich to fikcja oparta tylko na faktach, czasem koloryzowana, znieszktałcana. W wielu przypadkach autorzy żerują na strasznej tragedii, żeby tylko zdobyć popularność. Książkom typu Pielęgniarka/ślusarz/kominiarz itp z Auschwitz mówię nie. Jednak książki fikcyjne, które starają się jak najwierniej odzwierciedlić prawdę, dodając tylko nowych bohaterów czy historie, nie są złe.

Są też książki dokumentalne takie jak o wspomnienia osób, które przeżyły obozy, czy też reportaże historyczne. Od takiej właśnie książki zaczęło się moje zainteresowanie literaturą obozową. Była to “Anus Mundi” Wiesława Kielara. Potem było jeszcze mnóstwo innych książek o tej tematyce. A jakiś czas temu sięgnęłam po książkę “Farmaceuta z Auschwitz” Patricii Posner. O niej chciałabym napisać parę słów.

Capesius 2

W tym reportażu historycznym Patricia Posner przedstawia historię Victora Capesiusa, rumuńskiego aptekarza, który z miłego i uprzejmego człowieka zmienił się w okrutnego zbrodniarza. Posner przeprowadziła bardzo dokładne dochodzenie, przeprowadziła wiele rozmów, aby ta książka mogła powstać. Książkę możemy podzielić na 2 części.

Część pierwsza

Z pierwszej części dowiadujemy się, że Capesius pochodził z rodziny rumuńskich luteranów. Ukończył farmację i zaczął pracę jako przedstawiciel handlowy dla koncernu Bayer. Był miły i uprzejmy dla klientów, wśród których byli również Żydzi. Nikt nie spodziewał się, że w Auschwitz się tak zmieni. Dostał tam pracę w obozowej aptece. Potrafił bez mrugnięcia oka wskazać swoich dawnych znajomych i posłać ich “do gazu”. Brał udział w selekcji na rampie, przeprowadzał eksperymenty, decydował o użyciu cyklonu B. Ponadto w tej części możemy poznać kulisy pracy IG Farben. Czytamy o okrutnych eksperymentach, jakie przeprowadzano w obozie. Okazuje się, że wiele wysoko postawionych osób wiedziało o tym co działo się w obozie, ale przymykali na to oczy. Trudno mi było uwierzyć, że ludzie potrafią tak traktować innych ludzi. Capesius to postać, która wzbudza wiele negatywnych emocji. Człowiek, który sam miał rodzinę, potrafił bez skrupułów rozdzielać inne rodziny, skazywać dzieci na śmierć. Kradł mienie pożydowskie, przechowywał i przetapiał złote zęby na sztabki złota. Z pewnością trudno przejść obojętnie wobec tych wszystkich opisów.

Część druga

Druga część to już opis samego procesu wytoczonego Capesiusowi po wojnie. Wcześniej, pomimo aresztowań dużo razy mu się “upiekło”. Raz był nawet skazany na karę śmierci przez sąd rumuński, ale ponieważ prawo to obowiązywało tylko w Rumunii, to poza niemożliwością powrotu do ojczyzny, nic mu się nie stało. Dopiero Hermann Langbein i Fritz Bauer, którzy zbierali materiały obciążające zbrodniarzy wojennych, wpadli na jego ślad. Po aresztowaniu i osądzeniu zaczął się proces. Capesiu zachowywał się podczas niego co najmniej dziwnie. Śmiał się kiedy słyszał zeznania świadków, przez cały proces siedział uśmiechnięty, nie poczuwał się do winy i utrzymywał, że jest niewinny. Zresztą do końca życia tak twierdził. Za wszystkie popełnione zbrodnie dostał tylko 9 lat.

Posner wykonała kawał roboty badając wszystkie dokumenty, analizując je, rozmawiając ze świadkami. Starała się również odpowiedzieć na pytanie jak to możliwe, że Capesius, pomimo obciążających go dowodów, ciągle zaprzeczał swojej winie. Książka daje do myślenia. Jest napisana doskonałym językiem. Jest trudna, ale warta przeczytania.

A jakie książki o takiej tematyce Wy polecicie? Zapraszam do komentowania.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

śbk

“Nóż” – Jo Nesbø

sssssssss“Nóż” – Jo Nesbø

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że książka “Nóż” Nesbø miał swoją premierę w zeszłym roku. Sama zresztą ją wtedy przeczytałam. Przeczytałam, przesłuchałam, przeżyłam i odłożyłam. Nie umiałam wtedy się zebrać do pisania. Ale bardzo chciałabym, żeby w tym roku się zmieniło i żeby tych recenzji tu przybywało częściej. No to do pracy.

nóż

Wiadomość

Najnowsza część przygód Harry’ego Hole to kawał bardzo ciężkiej emocjonalnie lektury. Od ostatniej książki życie Harry’ego bardzo się zmieniło. Rakel wyrzuciła go z domu, mieszka znów pod Sofies gate i pije. Musiał mocno narozrabiać skoro do tego doszło. Nadchodzi dzień, który jest początkiem końca dla Harry’ego. Budzi się na wielkim kacu, a na jego rękach i ubraniu znajdują się ślady krwi. Nie potrafi sobie przypomnieć co się stało. Kiedy za jakiś czas dowie się co się wydarzyło, jego świat legnie w gruzach. Takiej wiadomości się nie spodziewał.

Krok po kroku

Przed Harrym najtrudniejsze zadanie w jego karierze. Musi odkryć kto stoi za największą  tragedią jego życia. Kto spowodował, że jego świat legł w gruzach. To czego się dowie będzie kolejną niespodzianką. Krok po kroku przypomina sobie co się stało w poprzednim okresie. Na jaw wychodzą coraz ciekawsze fakty. Przy okazji zajmuje się też poszukiwaniem “starego znajomego” Sveina Finnego. Trudno napisać o fabule coś więcej, żeby nie zdradzić za dużo tym, którzy jeszcze nie czytali. Chociaż trudno się nie domyślić co spotkało Harry’ego czytając po prostu opis na okładce książki.

Ciąg dalszy nastąpi?

Czy Nesbø tym razem mnie czymś zaskoczył? Chyba tym, że już całkowicie namieszał. Bo tego, że jest brutalnie, wciągająco i tajemniczo, tego nie można mu odmówić. Akcja cały czas nabiera tempa. Nesbø potrafi również bardzo grać na emocjach. Przeczołgał Harry’ego jak po ostrym bruku. Harry coś straci, coś zyska. Spotkamy naszych starych dobrych znajomych, takich, którzy już jakiś czas nie pojawiali się w książkach. Czy będzie kolejna część? Nesbø zostawił otwartą furtkę na ciąg dalszy, różnie może się wydarzyć, ale czy nie będzie to już za dużo? Mam mieszane uczucia. Z jednej strony serce krwawi na myśl o tym, że to może być ostatnia część o Harrym. A z drugiej, to co za dużo to niezdrowo. Może lepiej skończyć póki jeszcze się nie zdnudziło?

A Wy jak uważacie? Chcielibyście kolejnego tomu z Harrym? Jakie są Wasze wrażenia po lekturze “Noża”? Piszcie w komentarzach.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu.

Czytelnicze podsumowanie i plany na nowy rok.

sssssssssCzytelnicze podsumowanie i plany na nowy rok.

Dzień dobry, a właściwie dobry wieczór w drugim dniu nowego roku. To dopiero początek, więc chciałam jeszcze wrócić na chwilkę do 2019 i podzielić się z Wami moimi książkowymi odkryciami z ubiegłego roku. Zastanawiałam się czy przedstawić i te najlepsze i te najgorsze książki. Jednak doszłam do wniosku, że zostanę tylko przy tych, które wywarły na mnie najlepsze wrażenie. Bo po co przypominać sobie jeszcze raz to co było słabe? A więc zapraszam.

2019 r.

Kiedy robiłam krótkie podsumowanie na zaprzyjaźnionym fanpage’u na Facebooku SięCzyta, to okazało się, że książki, które podobały mi się najbardziej w zeszłym roku zostały napisane przez polskie autorki. Trochę mnie to zaskoczyło, bo jeszcze kilka lat temu byłam bardzo sceptycznie nastawiona do polskich pisarek. Na szczęście mogłam się przekonać jak bardzo się myliłam. Poniżej przedstawiam listę, w zupełnie przypadkowej kolejności, tytułów, które wpadły mi głęboko w pamięć i w serce.

Kindle

Marta Kisiel

  • Dożywocie
  • Oczy uroczne
  • Małe Licho i anioł z kamienia

Martyna Raduchowska

  • Demon luster
  • Fałszywy pieśniarz

Barbara Rybałtowska

  • Bez pożegnania
  • Szkoła pod baobabem
  • Koło graniaste
  • Mea culpa
  • Czas darowany nam

Eva Garcia Saez de Uturi

  • Cisza białego miasta
  • Rytuały wody

Sabina Waszut

  • Rozdroża
  • W obcym domu
  • Zielony byfyj
  • Narzeczona z getta
  • Dobra-noc

Jo Nesbo

  • Nóż

Ałbena Grabowska

  • Matki i córki

Patrycja Gryciuk

  • Trzy godziny ciszy

Wśród pań tylko jedyny rodzynek, w dodatku nie z Polski. Każda z tych autorek ma swój niepowtarzalny styl i każda porusza inne tematy, dlatego są tak wyjątkowe. Marta Kisiel mogłaby napisać instrukcję gotowania budyniu i czytałabym ją z wypiekami na twarzy ;). Potrafi zaklinać rzeczywistość. Sabina Waszut w ciepły sposób pisze o rzeczach bardzo trudnych. Pani Rybałtowska w sposób inteligentny i dowcipny opisuje rzeczywistość, w której przyszło jej żyć.

Pozostałe stworzyły takie książki, które powodowały, że po skończeniu nie potrafiłam od razu zacząć czytać kolejnej, bo nie umiałam wyjść z tamtej rzeczywistości. No a o Nesbo, to już chyba nie muszę wiele pisać, to dla mnie zawsze strzał w dziesiątkę.

Ktoś może czuć się rozczarowany, że zdjęcie podsumowujące, to fotka czytnika. Ale przyznaję, że wiele książek czytałam właśnie w taki sposób, ponieważ tak było mi wygodniej. A całą Kisiel pożyczyłam koleżance i jeszcze jej nie odzyskałam. Na szczęście książki są opieczętowane moim ex librisem, więc będzie wiedziała do kogo mają wrócić ;). Jak to czytasz, to pozdrawiam Cię 😀

2020 r.

Jakie mam plany na kolejny rok? Co chciałabym przeczytać? Część książęk jest na zdjęciu poniżej. Zaczęłam już czytać Ostatniego Hanny Jameson. Przyznaję, że jest to bardzo wciągająca lektura. Zależy mi na odświeżeniu sobie powieści Jane Austen. Wstyd się przyznać, ale do tej pory nie przeczytałam jeszcze Stu lat samotności, chociaż Miłość w czasach zarazy mnie zachwyciła. Na czytniku czeka już również Stramer, który na pewno zapadnie mi w pamięć. Jest jeszcze wiele książek, których nie ma na fotografii, a na pewno chciałabym się z nimi zapoznać bliżej. Czy mi się to uda? Mam nadzieję, że tak.

Plany

 

A które książki Wam najbardziej zapadły w pamięć w minionym roku? Czy są jakieś, które moglibyście mi polecić na ten rok? Piszcie w komentarzach.

Życzę Wam zaczytanego roku 2020!

P.S. Wpis publikuję 3 stycznia, więc jeśli Ona kiedyś to przeczyta: Wszystkiego najlepszego Córeczko 🙂

 

 

Przedpremierowo “Małe Licho i anioł z kamienia” – Marta Kisiel

sssssssssPrzedpremierowo “Małe Licho i anioł z kamienia” – Marta Kisiel

Aniołek

Muszę w końcu to napisać. Marta Kisiel,to najgorsza Ałtorka jaką znam. Jestem po lekturze “Małego Licha i anioła z kamienia” i jestem totalnie zawiedziona. Zaraz się dowiecie dlaczego i być może uda się Was przestrzec przed popełnieniem błędu nabycia książki, której premiera już 30 października.

Święta, święta i po świętach…

Znany Wam już z poprzedniej części Bożek aklimatyzuje się w szkole, a nawet ma kolegę. Jest zima, zbliżają się święta, chociaż Bożek nie do końca rozumie tradycje chrześcijańskie, to z chęcią pisze list do Pani Gwiazdki. Na szczęście ma wujka Konrada i wujka Turu, swoje Małe Licho oraz resztę bandy. Nikt tak nie wyjaśni obyczajów i tradycji jak Konrad. Turu doprawi szczyptą żartu, a zły nastrój poprawi Krakers swoimi wypiekami. Małe Licho nie odstąpi na krok, a do tego mama zgadza się, żeby Bożek urządził imprezę sylwestrową, na którą zaprasza swojego najlepszego przyjaciela. No i tu już jest pierwszy moment, kiedy to Ałtorka mnie roczarowuje. Bo to już jest nudne, żeby kolejny raz w książce niby dla dzieci, robić taką atmosferę, że nawet stara baba jak ja czuje zapach świątecznego ciasta, czuje miłość wyglądającą z każdego kąta tego przedziwnego domu.

Wybuchowa mieszanka

Na szczęście nie wszystko jest takie cudowne i kolorowe. Jedno pechowe wydarzenie psuje wspaniały posylwestrowy nastrój. Bożek w towarzystwie przemądrzałego Tsadkiela i przesłodkiego Gucia jest zmuszony wyjechać na całe ferie do tajemniczej ciotki, zamieszkującej jakieś odludzie. Tutaj zła Ałtorka miesza postaci z dwóch serii i połap się w tym człowieku. Z jednej strony Bożydar, Gucio i Tsadkiel, a z drugiej Oda, Bazyl i Ossa. Że niby ktoś ma być z tego zadowolony? Kto będzie się cieszył  z tego, że Ałtroce udało się połączyć bohaterów z “Dożywocia” i “Oczu urocznych” w jednej książce?

Zabawa i nauka

Pobyt Bożka u ciotki Ody, to nie zwykłe ferie u normalnej cioci. Oda i jej dziwna aura nie wzbudzają zachwytu Tsadkiela, a do tego czort i jego mama przepełniają już szalę goryczy. Ktoś powie kilka słów za dużo, ktoś inny nie będzie potrafił nie reagować i przez zbieg kilku zdarzeń Tsadkiel zniknie. Nikt inny tylko Bożek podejmie się trudu odnalezienia go. Ta wyprawa nie będzie łatwa, ale dzięki niej Bożek znów odkryje kilka ważnych dla siebie rzeczy. Ale nie tylko on. Ta paskudna, zdolna Kisiel ma ogromny talent do wplatania poważnych tematów w pozornie błahe i zabawne wydarzenia. Udało jej się to doskonale w “Tajemnicy Niebożątka” i udaje jej się to teraz.

O co naprawdę chodzi?

Jak możecie przeczytać ta książka będzie hitem. Wszyscy znów będą Ałtorkę chwalić, podziwiać, dawać jej nagrody. I co? I bardzo dobrze! Bo jej się to wszystko należy :). Książka jest cudowna, jestem nią zachwycona, a moja miłość do twórczości Marty rosła z każdą przeczytaną stroną. Postaci są cudownie skrojone, każdy bohater ma coś co go wyróżnia. Wszystkie dialogi, sceny, opisy i cała historia stworzona przez Atłorkę jest odpowiednio podana i ma sens. To niesamowite jak pozornie prosta książeczka dla dzieci może tak zachwycić i zauroczyć. Mam wielką nadzieję, że będzie dalszy ciąg, bo nie wyobrażam sobie rozstania z postaciami z “Dożywocia” i “Oczu Urocznych“.

Jeśli już jeteście lub będziecie po lekturze “Małego Licha“, to napiszcie w komentarzach czy Wam też się tak nie podobała jak mnie 😉

Za egzemplarz przedpremierowy dziękuję Wydawnictwu Wilga

 

 

 

Przedpremierowo “Fałszywy pieśniarz” – Martyna Raduchowska

sssssssssPrzedpremierowo “Fałszywy pieśniarz” – Martyna Raduchowska

fałszywy

Wy nie wiecie a ja wiem, co w “Fałszywym pieśniarzu” dzieje się ;). Premiera książki 30 października i życzę Wam, żebyście jak najszybciej mogli ją przeczytać, bo jest naprawdę świetna. Martyna Raduchowska zrobiła kawał dobrej roboty i moim zdaniem jest to najlepsza z dotychczasowych części.

“Czuła w kościach, że wbrew temu, czego wszyscy oczekiwali, jej spotkanie z Kusicielem to jeszcze nie koniec, lecz zaledwie początek wyjątkowo paskudnych kłopotów. A ponieważ miała Pecha, miała również rację.”

W 3 książce z serii Szamanka od umarlaków dzieje się dużo i to już od samego początku. W Ogrodzie Kusiciela zostaje odkopany grób z anonimowymi zwłokami, wokół których dzieją się bardzo dziwne rzeczy. Pracownicy WON-u nie potrafią sobie poradzić z siłami, które tam szaleją. Za to Ida przy grobie zaczyna zachowywać się zupełnie nieswojo. Jak wiemy z poprzednich części Ida ma Pecha, ale czy Pech nadal będzie miał Idę?

” (…) usilnie starała się przypomnieć sobie, o czym śniła. Bo przecież musiała o czymś śnić (…). Teraz jednakże nie pamiętała niczego. “

Dziewczyna jest już zmęczona swoimi zdolnościami, bo sny są coraz bardziej koszmarne. Chciałaby przez chwilę żyć normalnie. Niestety okazuje się jak bardzo trzeba uważać na to co się sobie życzy, bo marzenia mogą się spełnić. Ida przestaje śnić, co wiąże sie z przykrymi konsekwencjami dla niej i jej otoczenia. Mniej więcej w tym samym czasie w okolicy ludzie zaczynają popełniać samobójstwa, ale z nadprzyrodzoną otoczką. WON i Ida będą mieli nie lada wyzwanie, aby rozwiązać zagadkę tych dziwnych śmierci.

“Jawa i sen zlały się w jedną nierzeczywistość, rozmazaną, płochliwą, drżącą niczym deliryczny majak. W głowie świdruje przenikliwy pisk, mózg kipi pod stłuczoną czaszką (…).”

Ida w tej części serii musi zawalczyć nie tylko o losy całej ludzkości, ale o osobę dla niej najważniejszą. Będzie musiała zmierzyć się z najgorszymi koszmarami. Jest bardzo mrocznie i strasznie. Sugestywne opisy autorki plus moja bujna wyobraźnia powodowały, że nie raz podzczas lektury ciarki przechodziły mi po ciele. Na szczęście, dla równowagi, ilość humoru rekompensuje te chwile grozy. Raduchowska świetnie potrafi wpleść żart w sytuacje tragiczne.

“Tekla urwała, w zamyśleniu stukając paznokciem w kameę, która wieńczyła wysoki kołnierz jej czarnej wiktoriańskiej koszuli z gustownym żabotem i lekko bufiastymi rękawami.”

Książka nie byłaby tak dobra, gdyby nie fantastyczni bohaterowie. Nieposkromiona Ida, która najpierw działa, potem myśli. Tajemniczy Kruchy, który w tej cześci daje się nam poznać z zupełnie nowej strony. No i niepowtarzalna Tekla, bez której ta książka nie miałaby swojego smaczku. Tutaj mam do autorki małą uwagę: za mało Tekli w tej części. Mamy też inne wspaniałe postaci, stare i nowe. Raduchowska ma ogromny talent do tworzenia bardzo ciekawych charakterów.

Książka jest niesamowicie wciągająca i czyta się ją z zapartym tchem. Już myślałam, że autorka mnie niczym nie zaskoczy, a jednak jej się to udało. Gorąco Wam polecam 3 część Szamanki od umarlaków i zapraszam do komentowania po lekturze. Czy też Wam się podobała? Czy może inna część jest Waszą ulubioną?

Za egzemplarz przedpremierowy dziękuję wydawnictwu Uroboros.