Przedpremierowo “Fałszywy pieśniarz” – Martyna Raduchowska

sssssssssPrzedpremierowo “Fałszywy pieśniarz” – Martyna Raduchowska

fałszywy

Wy nie wiecie a ja wiem, co w “Fałszywym pieśniarzu” dzieje się ;). Premiera książki 30 października i życzę Wam, żebyście jak najszybciej mogli ją przeczytać, bo jest naprawdę świetna. Martyna Raduchowska zrobiła kawał dobrej roboty i moim zdaniem jest to najlepsza z dotychczasowych części.

“Czuła w kościach, że wbrew temu, czego wszyscy oczekiwali, jej spotkanie z Kusicielem to jeszcze nie koniec, lecz zaledwie początek wyjątkowo paskudnych kłopotów. A ponieważ miała Pecha, miała również rację.”

W 3 książce z serii Szamanka od umarlaków dzieje się dużo i to już od samego początku. W Ogrodzie Kusiciela zostaje odkopany grób z anonimowymi zwłokami, wokół których dzieją się bardzo dziwne rzeczy. Pracownicy WON-u nie potrafią sobie poradzić z siłami, które tam szaleją. Za to Ida przy grobie zaczyna zachowywać się zupełnie nieswojo. Jak wiemy z poprzednich części Ida ma Pecha, ale czy Pech nadal będzie miał Idę?

” (…) usilnie starała się przypomnieć sobie, o czym śniła. Bo przecież musiała o czymś śnić (…). Teraz jednakże nie pamiętała niczego. “

Dziewczyna jest już zmęczona swoimi zdolnościami, bo sny są coraz bardziej koszmarne. Chciałaby przez chwilę żyć normalnie. Niestety okazuje się jak bardzo trzeba uważać na to co się sobie życzy, bo marzenia mogą się spełnić. Ida przestaje śnić, co wiąże sie z przykrymi konsekwencjami dla niej i jej otoczenia. Mniej więcej w tym samym czasie w okolicy ludzie zaczynają popełniać samobójstwa, ale z nadprzyrodzoną otoczką. WON i Ida będą mieli nie lada wyzwanie, aby rozwiązać zagadkę tych dziwnych śmierci.

“Jawa i sen zlały się w jedną nierzeczywistość, rozmazaną, płochliwą, drżącą niczym deliryczny majak. W głowie świdruje przenikliwy pisk, mózg kipi pod stłuczoną czaszką (…).”

Ida w tej części serii musi zawalczyć nie tylko o losy całej ludzkości, ale o osobę dla niej najważniejszą. Będzie musiała zmierzyć się z najgorszymi koszmarami. Jest bardzo mrocznie i strasznie. Sugestywne opisy autorki plus moja bujna wyobraźnia powodowały, że nie raz podzczas lektury ciarki przechodziły mi po ciele. Na szczęście, dla równowagi, ilość humoru rekompensuje te chwile grozy. Raduchowska świetnie potrafi wpleść żart w sytuacje tragiczne.

“Tekla urwała, w zamyśleniu stukając paznokciem w kameę, która wieńczyła wysoki kołnierz jej czarnej wiktoriańskiej koszuli z gustownym żabotem i lekko bufiastymi rękawami.”

Książka nie byłaby tak dobra, gdyby nie fantastyczni bohaterowie. Nieposkromiona Ida, która najpierw działa, potem myśli. Tajemniczy Kruchy, który w tej cześci daje się nam poznać z zupełnie nowej strony. No i niepowtarzalna Tekla, bez której ta książka nie miałaby swojego smaczku. Tutaj mam do autorki małą uwagę: za mało Tekli w tej części. Mamy też inne wspaniałe postaci, stare i nowe. Raduchowska ma ogromny talent do tworzenia bardzo ciekawych charakterów.

Książka jest niesamowicie wciągająca i czyta się ją z zapartym tchem. Już myślałam, że autorka mnie niczym nie zaskoczy, a jednak jej się to udało. Gorąco Wam polecam 3 część Szamanki od umarlaków i zapraszam do komentowania po lekturze. Czy też Wam się podobała? Czy może inna część jest Waszą ulubioną?

Za egzemplarz przedpremierowy dziękuję wydawnictwu Uroboros.

 

 

 

Recenzja przedpremierowa “Jaga” – Katarzyna Berenika Miszczuk

sssssssssRecenzja przedpremierowa “Jaga” – Katarzyna Berenika Miszczuk

szeptucha

Powrót

Ciężko zabrać się za pisanie po tak długiej przerwie. Ale wracam na bloga i mam nadzieję, że chociaż trochę jego czytelników zostało ;). Mogę się usprawiedliwić tym, że przybyła nam nowa czytelniczka i miejmy nadzieję, że będzie kochała książki tak mocno jak jej mama. Bo syn to chyba wdał się bardziej w tatę ;). Dzisiaj chciałabym opowiedzieć o najnowszej książce Katarzyny Bereniki Miszczuk “Jaga”, która swoją premierę będzie miała jutro czyli 15 maja.

Książka, jak można się domyślić po tytule, opowiada historię Jarogniewy. Jaga, to szeptucha, u której praktyki odbywała Gosława Brzózka z książek z cyklu Kwiat Paproci. Jeśli ktoś nie zna historii Gosi, to nic straconego, bo “Jaga” tylko lekko nawiązuje do wydarzeń związanych z historią Gosi.

Trudne początki

Młoda Jarogniewa po ukończeniu studiów i na przekór całej rodzinie przybywa do Bielin gdzie ma przejąć schedę po swojej zmarłej niedawno babci Radomirze. Babcia była miejscową szeptuchą i bardzo chciała, żeby wnuczka poszła w jej ślady. Jaga nie ma łatwego startu. Chatka, w której mieszkała babcia, nie dość, że jest bardzo skromnie urządzona, to jeszcze ktoś dokładnie ją splądrował i młoda szeptucha została praktycznie bez niczego. Jaga musi zaczynać od zera, a jeszcze na jej drodze staje pełno przeszkód w postaci przeróżnych upirów i innych stworów. Jakby tego było mało, to klientów może zliczyć na palcach jednej ręki, bo ktoś rozsiewa plotki, że nic nie potrafi, że nie odbyła praktyk u szeptuchy i ogólne, że jest do przysłowiowej bani.

Na szczęście Jaga nie jest sama. Poznaje przesympatycznego bielińskiego kapłana Mszczuja. Poza tym zaprzyjaźnia się z inną szeptuchą Mirosławą. A jej największym sprzymierzeńcem jest bóg Swarożyc. Z kimś takim po swojej stronie Jaga może czuć się bezpieczna. Chociaż bogowie nie są bezinteresowni… Na jej drodze pojawia się jeszcze kilka innych, przyjaźnie nastawionych postaci, ale nie chcę zdradzać wszystkiego.

Jagę czeka trudne zadanie. Musi odkryć dlaczego nagle demonów jest więcej niż zazwyczaj. Musi również przekonać do siebie lokalną społeczność. Co więcej musi znaleźć złodzieji babcinych dóbr i powoli odbudować zniszczone mienie. Czy jej się to udało? Czy poparcie boga jej to ułatwiło, czy raczej utrudniło? Warto się o tym przekonać samemu. Do czego gorąco zachęcam.

Pozytywnie

Książka “Jaga” zrobiła na mnie o wiele lepsze wrażenie niż poprzednie pozycje z cyklu Kwiat Paproci. Główna bohaterka, to kobieta konkretna, z jajem, pełna humoru i nie dająca sobie w kaszę dmuchać. Mszczuj, którego poznajemy tutaj jest totalnym przeciwieństwem Mszczuja, którego znamy z innych książek z serii. Jest rozczulająco naiwny, troskliwy i przesympatyczny. Swarożycowi też nie można odmówić uroku osobistego. Jednym słowem prequel jest naprawdę udaną książką, co nie zdarza się często, bo zwykle kontynuacje nie są najlepsze, a tutaj autorce się udało. Nie mogę się już doczekać kolejnego tomu, bo mam nadzieję, że się ukaże 🙂

Jestem ciekawa Waszych opinii po lekturze “Jagi”. Piszcie w komentarzach.

Recenzja przedpremierowa “Pierwsze słowo” – Marta Kisiel

sssssssssRecenzja przedpremierowa “Pierwsze słowo” – Marta Kisiel

„Nie umiem pisać opowiadań” takie słowa przytacza Ałtorka ( Marta Kisiel ) na samym początku Pierwszego słowa. No ja proszę państwa chciałabym tak nie umieć w opowiadania jak Marta Kisiel. Na książkę czekałam  jak kwiatki na wodę. Kiedy do mnie dotarła i zobaczyłam tę piękną okładkę, która mnie zachwyca, byłam przeszczęśliwa.

Tak oto przede mną 11 opowiadań, 11 wspaniałych historii, którymi się delektowałam. Część opowiadań jest humorystyczna, część bardzo smutna czy nostalgiczna. Mamy opowiadania  z różnych gatunków i epok. Żadne z nich nie pozostawiło mnie obojętnym po przeczytaniu.

11 opowiadań

Pierwsze opowiadanie to Rozmowa dyskwalifikacyjna. Satyra na współczesną pogoń za karierą, śmiech z papierologii i tego wszystkiego co trzeba spełnić aby dostać jakąś pracę. Najlepiej mieć 25 lat i 30 lat doświadczenia i dostosować się do większości. Jednostki dużo nie osiągną. Katabasis to opowiadanie, które trudno opisać. Zrobiło na mnie bardzo duże wrażenie, bo jest w nim duży ładunek emocjonalny. Nawiązuje do mitologii greckiej, do wierzeń.

Jestem chyba jedną z nielicznych osób, które nie przeczytały Dożywocia. Dlatego ten malutki fragmencik tutaj zamieszczony to dla mnie tylko przedsmak tego co niedługo mnie czeka, bo jak najszybciej zamierzam się zabrać za całość. O czym jest Dożywocie chyba nie trzeba nikomu wyjaśniać. Mnie zachwyciło. Kolejne Nawiedziny to historia pewnego przybytku uciech i jego mieszkańców, który zostaje nawiedzony przez ducha . Ot lekkie, przyjemne i zabawne opowiadanko.

Przeżycie Stanisława Kozika, to opowiadanie o człowieku, który umarł, ale nikt tego nie zauważył. A tak naprawdę jest to historia smutnego, samotnego człowieka. Daje do myślenia. Jako fanowi książek Agaty Christie opowiadanie Jadeit czytało mi się to z ogromną przyjemnością. To dobry kryminał w angielskim stylu, oczywiście z elementami fantastycznymi i niewyjaśnionymi. Miałam tylko niedosyt, że takie krótkie. Z Miastem motyli i mgły mam problem, dlatego, że opowiadanie bardzo mi się podobało, jednak mam ogromną trudność z opowiedzeniem o czym jest. Myślę, że dłuższa forma byłaby tutaj jak najbardziej wskazana. Historia jest mroczna, jest ciekawa ale niedopowiedziana.

Opowiadanie W zamku tej nocy to popis wyobraźni miłośnika polskiej literatury. W jednym miejscu mamy Wallendroda, Winkelrieda i niejakiego Wawrzyńca. Taki natłok bohaterów literackich zapowiada dobrą zabawę albo katastrofę. Szaławiła to gratka dla miłośników Dożywocia. Opowiada o tym co się wydarzyło po spaleniu Lichotki, kto zamieszkał na zgliszczach. Jest zabawnie, jest tajemniczo, ale jest też poważnie. Już na sam koniec Ałtorka serwuje nam dwa opowiadania Cały świat Dawida i Pierwsze Słowo, to historie umieszczone w wielkich blokowiskach i  traktujące o bardzo poważnych i smutnych tematach.

Słowa, słowa, słowa

Marta Kisiel bawi się słowem. Potrafi przekształcić je w poważne przemyślenia, ale i zabawne riposty. Pozornie śmieszne opowiadanko może być całkiem serio. Zebranie opowiadań w jednej książce było doskonałym pomysłem. Jedynym zastrzeżeniem jakie mam jest to, że część z nich mogłaby być bardziej rozwinięta, a nawet przekształcona w oddzielne powieści. Mam nadzieję, że Ałtorka przemyśli sprawę.

Premiera: 17 październik

Jeśli czekacie na premierę, to po przeczytaniu zapraszam do komentowania, bo jestem bardzo ciekawa Waszych odczuć. A jeśli już mieliście okazję przeczytać to również zapraszam do dyskusji.

“W żywe oczy” – JP Delaney

sssssssss“W żywe oczy” – JP Delaney

w żywe oczy

Tym razem nie będzie żadnych wstępów. Od razu przejdę do sedna i postaram się opowiedzieć o książce „W żywe oczy” JP Delaney’ego

Claire Wright

Bohaterką „W żywe oczy” jest Claire Wright, 25 letnia studentka aktorstwa w  Nowym Jorku, która chcąc dorobić sobie do stypendium pracuje dla agencji prawniczej. Na czym polega jej praca? Na zlecenie żon stara się umówić z ich mężami i zobaczyć jak daleko się posuną. Wszystko nagrywa na kamerkę, co potem zostaje wykorzystane jako dowód w sprawach rozwodowych itp. Jako przyszła aktorka z wielkim talentem doskonale kłamie i manipuluje ludźmi. Wszystko idzie wspaniale do momentu, kiedy dostaje zlecenie na poderwanie Patricka Foglera, wykładowcę literatury i wielkiego miłośnika Paula Baudleira. Zaraz po spotkaniu żona Patricka, Stella, zostaje zamordowana, a podejrzenie pada na męża. Wtedy sprawy się komplikują. Claire zostaje wplątana w bardzo niebezpieczną grę. A zakończenie jest bardzo zaskakujące.

Prawda czy kłamstwo?

Ale czy to Claire jest tu ofiarą? Szczerze mówiąc trudno się zorientować. Claire kłamie tak doskonale, że często nie wiedziałam co jest prawdą, a co kłamstwem. Potrafi robić to tak przekonująco, że kiedy już myślę, że wiem co się stanie, dzieje się zupełnie odwrotnie. Jako bohaterka, Claire nie jest osobą, którą da się polubić. Oczywiście, można zrzucić wszystko na jej ciężkie dzieciństwo, na pobyty w rodzinach zastępczych, ale niczego jej to nie uczy. Kłamie nie tylko w pracy, ale również w życiu. Oszukuje wszystkich wokół. Ma zaburzenia psychiczne, które w jakiś sposób mogą usprawiedliwiać jej zachowanie. Potrzeba akceptacji, nadinterpretacja ludzkich zachowań, manipulowanie ludźmi, aby osiągnąć korzyści. To wszystko sprawia, że jest postacią antypatyczną.

Dobra robota

Autorowi udała się doskonała sztuka. Potrafił tak namieszać, że nie wiedziałam już  kto jest dobrym, a kto złym bohaterem. Rzadko się zdarza, że nie umiem przewidzieć zakończenia, a tutaj tak właśnie było. Zaskoczenie goni zaskoczenie. Świetnym pomysłem jest również wykorzystanie scenariusza teatralnego w konstrukcji książki. Didaskalia, dialogi bohaterów, to jest coś czego jeszcze nie spotkałam w zwykłej powieści. Dzięki temu możemy odróżnić kiedy Claire sobie coś wyobraża, a kiedy (być może) coś dzieje się naprawdę. Ponadto Delaney odpowiednio wykorzystał wiersze Baudleira, aby stworzyć nastrój i wyjaśnić zachowania bohaterów. Książka jest pełna dynamicznej akcji, bohaterowie są niejednoznaczni, skomplikowani.  „W żywe oczy” to jedna z ciekawszych powieści jakie ostatnio czytałam. Wywarła na mnie duże wrażenie i zostawiła z kilkoma pytaniami, na które będę chciała sobie odpowiedzieć.

Mieliście okazję przeczytać poprzednią książkę Delaney’ego? Jak wypada w porównaniu z tą? Jakie na Was wrażenie wywarła „W żywe oczy”? Zapraszam do komentowania.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Otwarte

“Słowa w ciemnym błękicie” – Cath Crowley

sssssssss“Słowa w ciemnym błękicie” – Cath Crowley

Cath Crowley to pisarka książek rodzaju YA. Sięgając po książkę „Słowa w ciemnym błękicie” nie miałam o tym pojęcia.  Zachęciło mnie to, że opowiada o książkach.  Ale czy to kolejna banalna historia, o naiwnych nastoletnich problemach? Zapraszam na recenzję.

Była sobie dziewczyna Rachel. Był sobie chłopak Henry. I były książki.

Rachel

Rachel potajemnie kochała się w swoim najlepszym przyjacielu Henrym. On był szaleńczo zakochany w Amy, z którą od jakiegoś czasu się spotykał. Rachel przed przeprowadzką postanawia wyznać Henry’emu uczucia i zostawia mu liścik w książce, mając nadzieję, że on odwzajemni jej uczucie. Niestety list pozostaje bez odpowiedzi. Wyjeżdża z mamą i bratem nad ocean, gdzie rozpoczyna nowe życie, znajduje chłopaka i jest chyba szczęśliwa. Kontakt z Henrym powoli się urywa. Rachel czuje się urażona, że Henry zignorował jej uczucia. Jednak pewnego dnia jej życie ulega całkowitej zmianie. Jej ukochany brat Cal tonie i już nic nie jest takie samo.  Rachel postanawia wrócić do dawnego miasteczka i uporać się z przeszłością. Zbieg okoliczności sprawia, że dostaje pracę w antykwariacie rodziców Henry’ego. Los znów ich łączy. Co z tego wyniknie? Henry jest już sam, bo Amy go rzuciła. Czy to jest kolejna szansa dla Rachel?

Książki

Antykwariat, to nie tylko sklep z książkami. To miejsce, w którym książki łączą ludzi. Jest tam Biblioteka Listów, jedyne miejsce, z którego książek nie można brać, ale zostawiać coś w nich. Ludzie zostawiają liściki, piszą na marginesach, podkreślają fragmenty. Nikt nikomu nie zarzuca, że niszczy książki. Dzięki Bibliotece Listów ludzie, którzy nie potrafią ze sobą rozmawiać, mogą się wreszcie porozumieć. Antykwariat to miejsce, w którym każdy czuje się jak w domu. Taka panuje tam atmosfera. Niestety antykwariat ma zostać sprzedany. Co stanie się z Biblioteką Listów? Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was do lektury książki.

Cath Crowley nie serwuje nam banalnej historyjki o głupiutkich nastolatkach. Rachel i Henry są bardzo dojrzałymi osobami, zwłaszcza ona, która wiele w życiu przeszła.  Atutem powieści niewątpliwie są książki. Cytaty, listy pozostawione w Bibliotece Listów, to sprawia, że książka jest pełna magii literatury. Jest być może czasem trochę naiwna i przewidywalna, ale czyta się ją dobrze. Zresztą, przekonajcie się sami.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję www.granice.pl

śbk

WYNIKI! Konkurs z książką “Dziewczyna, która czytała w metrze”

sssssssssWYNIKI! Konkurs z książką “Dziewczyna, która czytała w metrze”

konkurs dziewczyna

KONKURS Z KSIĄŻKĄ „DZIEWCZYNA,KTÓRA CZYTAŁA W METRZE

Wszystkie odpowiedzi bardzo mi się podobały, ale musiałam wybrać jedną. Wygrywa Renata, którą proszę o kontakt mailowy. Pozostałym uczestnikom dziękuję za udział w konkursie i zapraszam następnym razem 🙂

Zapraszam Was serdecznie do wzięcia udziału w konkursie, w którym można wygrać książkę o…książkach :). Tutaj możecie przeczytać moją opinię o niej: https://czytanie-na-sniadanie.pl/dziewczyna-ktora-czytala-w-metrze/. Aby ją wygrać wystarczy dokończyć zdanie:

KSIĄŻKI SĄ DLA MNIE…

Wśród nadesłanych odpowiedzi – zostawionych w komentarzach na blogu (nie na Facebooku) – wybiorę jedną, która moim zdaniem będzie najciekawsza. Zwycięzcę poproszę o podanie adresu w wiadomości e-mail (villemo1506@gmail.com). Jeśli do 5 dni się nie zgłosi, to wybiorę kolejną osobę. Konkurs trwa od 16.09.2018 do 22.09.2018 do północy.

REGULAMIN KONKURSU

  1. Konkurs z „Dziewczyna, która czytała w metrze” organizowany jest przez właścicielkę bloga www.czytanie-na-sniadanie.pl
  2. Sponsorem nagrody jest Wydawnictwo Książnica
  3. Nagrodą w konkursie jest książka Christine Feret-Fleury „Dziewczyna, która czytała w metrze
  4. Konkurs trwa od 16.09.2018 do 22.09.2018 do godziny 00:00
  5. Wyniki zostaną ogłoszone 27.09.2018 na blogu oraz na fanpage’u bloga na Facebooku.
  6. Odpowiedzi na zadania konkursowe proszę zostawiać pod postem konkursowym na blogu (nie na Facebooku)
  7. O wygranej w konkursie decyduje właścicielka bloga.
  8. Nagroda zostanie przesłana na adres podany przez zwycięzcę. Zwycięzca ma 5 dni (od momentu ogłoszenia wyników) na podanie adresu do wysyłki. W przypadku nie podania adresu w tym terminie organizator wybierze inną osobę.
  9. Biorąc udział w konkursie, zgadzają się Państwo na przetwarzanie podanych przez siebie danych osobowych przez organizatora (właścicielkę bloga Czytanie na śniadanie) zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 29 sierpnia 1997 r (Dz. U. nr 133 poz. 883) – które zostaną wykorzystane jednorazowo.
  10. Wysyłka tylko na terenie Polski.

Nie jest to warunkiem wzięcia udziału w konkursie, ale będzie mi również bardzo miło jeżeli:

  • Udostępnicie inofrmację o konkursie na swoim Facebooku
  • Polubicie mój FP na Facebooku i zaprosicie znajomych do jego polubienia
  • Zaprenumerujecie bloga przez adres e-mail (zakładka po prawej stronie bloga na dole)

Życzę powodzenia 🙂