Przedpremierowo “Papierowy mag” – Charlie N. Holmberg

sssssssssPrzedpremierowo “Papierowy mag” – Charlie N. Holmberg

Emery

“Papierowy mag” Charlie N. Holmberg to debiut autorki i moim zdaniem bardzo udany. Książka jest początkiem serii o magach i mam nadzieję, że następne będą równie dobre jak ta.

Niespełnione marzenie

Ceony Twill ma 19 lat i niedawno ukończyła Szkołę Magów Tagis Praff. Każdy absolwent tej szkoły musi wybrać sobie specjalizację magii, którą chce praktykować. Może zostać magiem od danego materiału: metalu, papieru, szkła i każdego innego stworzonego przez człowieka. Ceony zawsze chciała zostać Wytapiaczem, czyli magiem zajmującym się metalem. Niestety jej specjalizacja została jej narzucona i ma zostać Składaczem. Składacze zajmują się papierem. Dziewczynie wydaje się, że gorzej trafić nie mogła. Nie dość, że nudno, to jeszcze poznając swojego mistrza, maga Emery’ego Thane’a, bierze go za dziwaka. Z czasem okazuje się, że bardzo się myliła. Emery jest ekscentryczny, jednak jest świetnym nauczycielem i potrafi zaciekawić Ceony nawet zwykłym papierem. Okazuje się, że z papieru można tworzyć magiczne rzeczy i to absolutnie nie jest łatwa rzecz. Pewnego dnia odwiedza ich tajemniczy gość – kobieta o imieniu Lira. Lira robi coś przerażającego – dosłownie kradnie serce Emery’ego.

Podróż w krainę serca

Ceony nie waha się ani chwili i wyrusza na pomoc. Musi odnaleźć serce Emery’ego i włożyć je na miejsce. Dzięki odrobinie papierowej magii, którą poznała tworzy zastępcze serce, ale ono długo nie będzie biło. Czasu jest mało, Lira jest niesamowicie niebezpieczna, bo zajmuje się nielegalną, złą magią, a Ceony brak doświadczenia. Jednak dziewczyna jest pełna nadziei i wyrusza do serca Emery’ego w podróż przez wspomnienia, nadzieje, oczekiwania i niepewności maga. Dzięki temu pozna jego tajemnice, pozna jego samego. Czy doprowadzi ją to do szczęśliwego zakończenia? Zachęcam do sięgnięcia po książkę.

Udany debiut

Książka “Papierowy mag” to bardzo dobra powieść nie tylko fantasy, ale również obyczajowa. Porusza tematy pozornie błahe, ale o których często zapominamy. Autorka ma doskonałą wyobraźnię, nie boi się tworzyć obrazów czasem bardzo trudnych, mocnych. Jednak cechuje ją też poczucie humoru i duża wrażliwość. Bohaterowie nie są jednoznaczni, są po różnych przejściach. Na pewno nie są nudni. Ceony i Emery tworzą świetną parę literacką i zaskarbili sobie moją sympatię. Akcja jest bardzo szybka, dużo się dzieje i na pewno z przyjemnością sięgnę po kolejne części.

#papierowymag #wydawnictwokobiece

 

“Księżycowe Miasto. Dom Ziemi i Krwi” – Sarah J. Maas

sssssssss“Księżycowe Miasto. Dom Ziemi i Krwi” – Sarah J. Maas

KM

Recenzja prawie przedpremierowa

Sarah J. Maas książką “Księżycowe Miasto. Dom Ziemi i Krwi” rozpoczyna  zupełnie nową serię, która również traktuje o Fae, mieszańcach, zmiennokształtnych i wielu innych nadprzyrodzonych postaciach, ale jest inna niż poprzednie książki autorki. Pomimo kilku niedociągnięć bardzo mi przypadła do gustu. Książka jest podzielona na 2 części, obie mają ponad 500 stron. Premiera części pierwszej odbyła się 20 maja, a część druga ukaże się 03 czerwca.

O czym jest ta książka?

Bohaterką książki, a właściwie książek, jest Bryce Quinlan, w połowie Fae, w połowie człowiek. Jej matka jest człowiekem, a ojciec to wysoko postawiony Fae. Bryce mieszka w Księżycowym Mieście na planecie Midgard, pracuje w galerii z antykami, której właścicielka czarodziejka prowadzi nielegalne interesy. Dziewczyna przyjaźni się ze zmiennokształtną Daniką Fendyr, wilczycą, która jest alfą Watahy Diabłów, a w przyszłości ma zostać Pierwszą wśród wilków. Ich polega głównie na ciągłym imprezowaniu, piciu i uprawianiu seksu z przygodnymi facetami. Korzystają z przyjemności i atrakcji jakie Księżycowe Miasto im oferuje. Jednak przychodzi dzień, w którym życie Bryce zmienia się całkowicie i już nigdy nie będzie takie samo. Tragedia, która ma miejsce z imprezowiczki zmienia ją w zupełnie nową osobę. Ponadto dostaje zadanie, aby odkryć morderców i wyjaśnić zagadkę zniknięcia tajemniczego artefaktu. Nad tym ma pracować razem z Huntem Athalarem, upadłym aniołem, zwanym Cieniem Śmierci. Początek ich współpracy nie jest łatwy. Każdy z nich skrywa jakieś tajemnice, każdy nosi w sercu ogromną ranę i nie potrafi nikomu zaufać. Jednak z czasem zaczyna się to zmieniać i widzimy jak wspaniale rozwija się ich znajomość. Dużym plusem są ich przepychanki słowne, które są dowcipne i ironiczne.

KM Uroboros

Opasłe tomiska

Dlaczego ta książka jest tak gruba? Gdyby był to jeden tom, miałby ponad 1000 stron. Ktoś powie, że autorka mogłaby niektóre fragmenty skrócić i szybciej dojść do finału. Ale moim zdaniem właśnie to co się zdarza po drodze jest na tyle ciekawe, że nie można tego za bardzo skrócić. Fabuła jest wielowątkowa, jest cały ogrom postaci, więc wielu rzeczy nie można wyrzucić. Pomimo tego, że możemy się domyślać zakończenia, to w między czasie wyjaśnienia innych wątków są ogromnie zaskakujące. Niestety kilka sytuacji udało mi się przewidzieć, ale nie zmniejszyło to mojego zainteresowania całością. W książce jest duża dawka humoru. Akcja jest dość szybka, jak na te wiele wiele stron 😉 Autorka również nawiązuje do mitologii, do Biblii, więc można tę książkę czytać na wielu płaszczyznach.

Czy czekam na ciąg dalszy?

Tak, czekam. Dlatego, że polubiłam postaci, wiele wątków jeszcze nie jest domkniętych i autorka zostawiła otwarte drzwi na następną książkę. Podobają mi się również odniesienia do róznych mitologii, a także struktura Księżycowego Miasta i pozostałych miejsc na planecie Midgard. Podobno jest to książka dla starszego czytelnika. Faktem jest, że jest dużo więcej aluzji do seksu, jak również więcej przekleństw i bardziej dosłownych opisów. Samych scen łóżkowych nie jest dużo, ale co chwilę któryś z bohaterów, albo o tym myśli, albo mówi. Nie będę podawała kategorii wiekowej, ale chyba lepiej jak nie będziemy zaliczać tego do kategorii Young Adult 😉

A Wy byliście już w Lunathionie? Poznaliście Bryce i jej przyjaciół? Czy może to dopiero przed Wami? Jestem ciekawa Waszych opinii. Piszcie czy Wam się podobało, czy jednak za bardzo przypomina Wam poprzednie książki autorki?

 

 

Recenzja przedpremierowa: “Gdyby nie ty” – Colleen Hoover

sssssssssRecenzja przedpremierowa: “Gdyby nie ty” – Colleen Hoover

Colleen

Kiedy dostałam propozycję recenzji najnowszej książki Collen Hoover chętnie się zgodziłam, bo nie miałam okazji jeszcze bliżej się poznać z tą autorką i byłam ciekawa czy zaiskrzy między nami. Zwłaszcza, że zbiera w internecie tyle pochlebnych opinii. Niestety panią Hoover.jest mi nie po drodze i raczej się już nie spotkamy.

O czym?

Książka “Gdyby nie ty” opowiada historię dwóch kobiet – matki i córki. Morgan, urodziła Clarę w wieku siedemnastu lat. Zburzyło to jej życiowe plany, musiała odsunąć na bok swoje ambicje, aby zająć się wychowaniem córki. Na szczęście ojciec Clary, Chris,  wziął na siebie obowiązek utrzymania domu, aby ona mogła poświęcić się dziecku i zająć się domem. Morgan ma również siostrę Jenny, która jest bardzo blisko z nią związana, oraz przyjaciela domu Jonaha. Atmosfera rodzinna jest wręcz sielankowa. Clara, obecnie siedemnastoletnia dziewczyna, przeżywa pierwsze nastoletnie zauroczenie, jej ciotka Jenny jest jej powierniczką, ale z matką też żyje w dobrych stosunkach. Cała czwórka – Morgan, Jenny, Chris i Jonah żyją sobie razem w wielkiej przyjaźni. Jenny niedawno urodziła Jonahowi dziecko. Jednak pewnego dnia wydarza się coś, co psuje całkowicie tą sielankę.

Od tego momentu wszystko co może się wali. Wszystko o czym do tej pory Morgan myślała, że jest prawdą, okazuje się, że nią nie jest. Zawiodły i rozczarowały ją najbliższe jej osoby. Nagle jej córka odsuwa się od niej, bo jej życie też legło w gruzach. Ich relacje całkowicie się psują. Clara spotyka się z chłopakiem, z którym nie powinna się widywać, nie potrafi sobie poradzić z wszystkim co się teraz wokół niej dzieje. Morgan również przeżywa emocje, o których nie sądziła, że jeszcze mogą stać się jej udziałem. Czy jakoś wybrnęły z tej trudnej sytuacji życiowej? O tym musicie przekonać się sami sięgając po książkę.

Dlaczego nie?

Doskonale wiem, że streściłam fabułę bardzo ogólnie, ale jeśli podałabym kilka szczegółów więcej, to zdradziłabym praktycznie całą treść, a tego robić nie chciałam. To jest własnie jeden z powodów, dla których więcej nie sięgnę po książki Colleen Hoover. Treść jest tak przewidywalna, że wystarczy przerzucić kilka karetek i okazuje się, że “a tak właśnie myślałam”. Czytając “Gdyby nie ty” miałam wrażenie, że ten amerykański film już widziałam i to nie raz.

Kolejny minus to język tej książki. Nie wiem czy to kwestia tłumaczenia, czy po prostu pani Hoover tak pisze, ale język tak prosty, jakby czytało się gazetę typu “Bravo”. Poza tym Morgan, chociaż ma 34 lata, to przemyślenia ma na poziomie trzynastoletniej dziewczynki. Czasem jej córka wydaje się bardziej dojrzała. A na pewno zachowanie ma typowo nastoletnie. I właśnie do takich osób ta książka powinna trafić. Do młodych dziewczyn, które mogą w niej odnaleźć być może czasem swoje własne sytuacje życiowe. Być może książka pozwoli im uporać się z jakimiś własnymi problemami.

Przeczytałam książkę do końca, bo ciągle miałam nadzieję, że mnie czymś zaskoczy. Książkę czyta się bardzo szybko i nawet jest ciekawa, jeśli przestawi się na tryb nastoletni. Nie napiszę, że ją polecam, bo nie byłoby to zgodne z moim czytelniczym sumieniem, ale myślę, że warto po nią sięgnąć aby samemu się przekonać czy nam pasuje, czy nie.

A Wy jakie macie doświadczenia z książkami tej autorki?

Premiera książki – 11 marca4

 

Recenzja przedpremierowa: “Płacz” – Marta Kisiel

sssssssssRecenzja przedpremierowa: “Płacz” – Marta Kisiel

kisiel

Nadszedł ten dzień. Chociaż go odwlekałam jak mogłam. Książka “Płacz” leżała sobie na półce i czekała aż przeczytam dwie inne. Ale je skończyłam i już nie znajdowałam więcej wymówek, więc wzięłam się za czytanie. A teraz czuję smutek ogromny, że to koniec. Koniec cyklu wrocławskiego, który rozpoczęła książka “Nomen omen”, potem “Toń” i jako zwieńczenie dzieła “Płacz”. Jak było? Jak zwykle doskonale, bo Ałtorka umie w słowa i umie w emocje.

Co się dzieje

W ostatniej części mamy próbę podsumowania i domknięcia wątków z poprzedniej części. Jeśli ktoś nie czytał książki “Toń”, to będzie ciężko, bo są odniesienia i nawiązania to wydarzeń, które w niej miały miejsce. Tym razem głównymi bohaterkami są Matylda Bolesna i Eleonora Stern. Pojawiają się również Karolek, Dżusi i Gerd, a także przez krótki czas towarzyszy nam Klara Stern. Nową postacią jest Hubert Dobrzyń, którego Eleonora poznaje, kiedy wyjeżdża z Wrocławia, aby odciąć się od wszystkiego i wszystkich. Zostawia pracę, rodzinę i ucieka w ustronne miejsce w okolicach Gór Sowich i zatrzymuje się w małym pensjonacie. Poznaje Huberta, on opowiada jej o rodzinnej zagadce, a Eleonora czy to z nudów, czy to z ciekawości chce mu ją pomóc odkryć z użyciem swoich wyjątkowych umiejętności. To prowadzi to nieprzewidzianych i bardzo niebezpiecznych zdarzeń. Eleonora potrzebuje pomocy, stara się o nią wołać, a jedyną osobą, która ją słyszy jest pani Matylda. Zbiera więc ekipę ratunkową i wyruszają na pomoc pannie Stern.

Trudna historia

Wizyta w Górach Sowich pozwala zagłębić się w tajemnice tamtejszych terenów. Marta Kisiel przybliża nam ciekawą, a właściwie bardzo trudną i smutną historię wydarzeń z czasów II wojny światowej. Dla mnie były to bardzo interesujące fragmenty, dlatego że okres II wojny światowej, a szczególnie temat obozów koncentracyjnych, to coś co mnie fascynuje (jeśli takiego słowa można użyc w tym kontekście). Miałam okazję odwiedzić obóz Gross Rosen, a dzięki książce dowiedziałam się o nim nowych faktów. Już od książki “Nomen omen” Marta Kisiel przemyca historię Dolnego Śląska, szczególnie Wrocławia i uważam, że to świetny pomysł.

Co dalej?

Wracając do głównej części książki “Płacz”. Kiedy ekipa ratunkowa dociera na miejsce odkrywa, że coś jest bardzo nie tak jak być powinno. Ktoś miesza z pogodą, z czasem. Karolek, Dżusi, pani Matylda i Gerd dowiadują się czemu Eleonora była w niebezpieczeństwie i kogo szuka Hubert Dobrzyń. Żeby przywrócić równowagę w przyrodzie muszą ruszyć na bardzo trudne poszukiwania, zdając sobie sprawę, że mogą już z tej wyprawy nie wrócić. Jak to wszystko się zakończy? To już musicie sprawdzić sami. Mogę tylko napisać, że zakończenie książki jest takie słodko-gorzkie i dobrze. Bo nie jest zbyt cukierkowo, ale też człowiek nie łapie totalnego doła.

To już jest koniec

Kiedy pierwszy raz sięgałam po książkę Marty Kisiel była to właśnie “Nomen omen”. Jej recenzję możecie przeczytać TU. Wcześniej wzbraniałam się przed sięganiem po polskie autorki, ale jakaś siła niższa mnie podkusiła i jestem jej bardzo wdzięczna :). Potem była “Toń”, o której nie pisałam, bo to była akurat czas, kiedy mało co na blogu się pojawiało. A teraz “Płacz”. Trudno wybrać która z nich jest najlepsza. Każda ma swój urok. Cykl wrocławski, to zupełnie inna tematyka i inne emocje niż książki o Lichotce, czy Lichu. Tutaj mamy duży ładunek uczuć, a mniej żartu. Oczywiście też pojawiają się elementy humorystyczne, ale generalnie nastawienie jest na mówienie o sprawach poważnych na serio. W ostatniej części nie jest inaczej. Jest wiele sytuacji, które nawet przygnębiają, ale gdzieś zawsze stara się przebijać ten promyk nadziei, że w końcu będzie lepiej, że z gruzów należy się otrzepać i powstać, albo zbudować na nich coś nowego. Jest oczywiście smutno, że to już koniec, ale za te wszystkie emocje, nawet za łzy, które czasem się pojawiły, bardzo Ałtorce dziękuję.

Premiera książki 11 marca. Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Uroboros.

Recenzja przedpremierowa: “Żółty ptak śpiewa” – Jennifer Rosner

sssssssssRecenzja przedpremierowa: “Żółty ptak śpiewa” – Jennifer Rosner

Żółty ptak

Książki o tematyce wojennej są mi znane, przeczytałam ich dużo i myślę, że mam do czego porównać książkę, której premiera będzie miała miejsce 11 marca. Jest to “Żółty ptak śpiewa” Jeniffer Rosner. To debiut powieściowy tej pisarki i moim zdaniem całkiem udany. Zapraszam na kilka słów o tej książce.

Część pierwsza

“Żółty ptak śpiewa” opowiada historię dwóch Żydówek: matki Róży i jej córki Sziry. Matka i jej pięcioletnia córeczka ukrywają przed nazistowskimi żołnierzami w stodole w polskiej wsi. Pomagają im Polacy, Henryk i Krystyna, do których należy gospodarstwo. Życie Róży i Sziry jest cały czas zagrożone i aby nie zostać odkrytymi przez sąsiadów, czy nawet dzieci gospodarzy muszą zachowywać ciszę. Utrzymanie bez ruchu pięcioletniego dziecka nie jest proste, dlatego Róża wymyśla przeróżne historie, aby Szira jakoś przetrwała ten trudny czas.

Między innymi wymyśla opowieść o dziewczynce i jej żółtym ptaszku, który jest przekaźnikiem jej myśli i muzyki, która gra w sercu małej. To czego dziewczynka nie może powiedzieć, ptaszek wyśpiewuje. Szira swojego wymyślonego ptaszka trzyma ciąglę w rączkach, słucha melodii przez niego śpiewanych, a czasem wypuszcza go, żeby polatał sobie pod dachem. On przynajmniej przez chwilę, może poczuć się swobodnie. Szira jako dziecko bardzo muzykalnych rodziców, cała jest muzyką i nie rozumie dlaczego nie może wyśpiewać tego co czuje. Ponieważ matka wie jak bardzo muzyka jest ważna dla córki, kiedy udaje jej się zdobyć papier i coś do pisania, uczy małą nut. Jest zdumiona widząc jak w lot mała wszystko chwyta. Ich dni są bardzo monotonne i tylko kreski rysowane przez Różę na belce odmierzają ich czas.

Ta pierwsza część historii Róży i Sziry może się wydawać nudna, bo co można robić w stodole przez ponad rok czasu. Jednak sposób w jaki autorka opisuje relacje matki i córki, jak opisuje myśli i odczucia dziecka, sprawiają, że czyta się tę część bardzo szybko. Bardzo podobało mi się kiedy czytałam o tym jak Szira przenosi na wymyślonego ptaszka wszystkie swoje lęki i niepokoje. Cudowne również były momenty kiedy wyobrażając sobie melodie, Szira chociaż na chwilę mogła uciec z tej strasznej kryjówki.

Żółty

Część druga

Niestety nadszedł dzień, w którym dla bezpieczeństwa Sziry muszą się rozdzielić. Szira zostaje zabrana do sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne, a Róża rozpoczyna samotną ucieczkę, której celem ma być odnalezienie córki w klasztorze. Teraz już mamy opowieść o tym co się dzieje z Różą i co się dzieje z Zosią. Dlatego, że Szira musi zmienić całkowicie swoją tożsamość, żeby przeżyć. Musi zmienić nie tylko imię, kolor włosów, ale również historię o swoim pochodzeniu. W klasztorze dziewczynka spełnia swoje największe marzenie – uczy się grać na skrzypcach. Poznaje również życzliwe osoby, ale są też momenty, kiedy jest jej bardzo ciężko. Natomiast Róża najpierw mieszka samotnie w lesie, w którym próbuje przetrwać, a potem poznaje dwie Żydówki, do których dołącza i razem walczą z czasem. Po drodze wydarzają się różne rzeczy. Ale czy Róża i Szira spotkają się, to już musicie sami się przekonać.

Druga część jest bardziej dynamiczna. Wędrówka, życie w lesie, dni w klasztorze, ciągle coś się dzieje. Żółty ptaszek dalej towarzyszy Zosi. Debiut Rosner należy do dosyć udanych z pewnymi zastrzeżeniami. Moim zdaniem niektóre wątki są bardzo spłycone, pewne sytuacje nie są wyjaśnione, albo wyjście z nich jest za proste. Natomiast wspaniale opisana jest relacja i miłość matki i córki. Doskonale również w to wszystko wkomponowuje się muzyka. Duży plus za nawiązywanie do tradycji żydowskich, widać, że autorka odrobiła zadanie. Książkę czyta się szybko, pozostawia po sobie miłe wspomnienie i dostarcza wielu wzruszeń.

Jakie książki o podobnej tematyce możecie mi polecić? Czy zamierzacie tę przeczytać? Zapraszam do komentowania.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

“Ostatni” – Hanna Jameson

sssssssss“Ostatni” – Hanna Jameson

Ostatni

Książka “Ostatni” Hanny Jameson dobrze wpasowuje się w obecny klimat. Przy, mam nadzieję tylko panice związanej z koronawirusem, temat końca świata jest jak najbardziej na czasie. O czym opowiada książka o w/w tytule? Zapraszam na wpis o książce, która miała premierę 15 stycznia.

Co się stało?

Jona Kellera, historyka z Ameryki, koniec świata zastaje na konferencji naukowej w Szwajcarii, której jest uczestnikiem. Podczas oglądania telewizji dowiaduje się, że w Waszyngtonie i paru innych stolicach doszło do ataku nuklearnego. Nagle wszystko ogarnia chaos, ludzie nie wiedzą czy wyjechać, czy zostać. W rezultacie poza Jonem w hotelu pozostaje 20 osób. Część wyjechała, część nie potrafiła poradzić sobie z rzeczywistością i popełniła samobójstwo. Teraz te 21 osób musi zmierzyć się z nowym światem. Muszą nauczyć się żyć na nowo, póki co w hotelu. A nie jest to łatwe, ponieważ powoli kończą się zapasy wszystkiego – prądu, wody, żywności. Nie wiedzą jak długo przyjdzie im tutaj mieszkać, zbliża się zima, więc przed nimi trudny czas. Aby utrzymać zapasy żywności udają się na polowania, czasem jeżdżą do pobliskiego miasta, w którym nie wiedzą co ich czeka.

Ostatni 1

Co się jeszcze wydarzyło?

Jon zapisuje każdy dzień od Dnia Końca. Jest mu to potrzebne, aby nie zwariować i aby zostawić coś po sobie. Jeśli będzie dla kogo. Jest mu ciężko, bo nie wie czy jego żona Nadia i 2 córki przeżyły. Na domiar złego w zbiorniku na wodę odkrywa zwłoki dziewczynki. Jon, aby czymś się zająć, postanawia odkryć sprawcę. To powoduje, że życie w hotelu jest jeszcze trudniejsze, bo sprawca może być ciągle wśród nich. Nie wiadomo komu można ufać, kto jest przyjacielem, kto wrogiem. To jest czas, kiedy ludzie mogą pokazać swoje najlepsze, lub najgorsze oblicze. W trakcie śledztwa na jaw wychodzą różne sekrety. Jon nie ma już pewności komu może zaufać.

Jak jest?

Jameson dobrze prowadzi czytelnika przez treść powieści. Pokazuje nam różne postawy jakie może człowiek przyjąć w obliczu katastrofy. Postaci nie są jednoznaczne, nie ma charakterów wyłącznie dobrych, czy wyłącznie złych. Akcja jest spokojna, ale dosyć szczegółowe opisy wydarzeń pozwalają czytelnikowi wczuć się w sytuację “co by było gdyby”. Hanna Jameson nie daje prostych rozwiązań, daje tylko propozycje jak mogłaby się ta historia potoczyć, gdyby ludzie postępowali w taki, nie inny sposób. Książka wciąga powoli. Na początku nie potrafiłam się w nią wkręcić. Ale z czasem coraz bardziej wciągałam się w wir zdarzeń i byłam bardzo ciekawa zakończenia. Muszę przyznać, że autorka zakończeniem mile mnie zaskoczyła. Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić Was do tej lektury.

Czytaliście? Może polecicie mi inne książki o podobnej tematyce. Zapraszam do komentowania 🙂

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.