Tytuł:
Autor:


Ilość stron: 296
Okładka: miękka
Format: książka
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

5/6

tajemnicza śmierć

Kiedy dostałam książkę Marty Matyszczak do ręki i przeczytałam krótką notkę wydawniczą, pierwsza myśl, która mi przyszła do głowy – czyżby nowa Chmielewska? Zaczęłam ją czytać z lekką obawą czy się nie rozczaruję. Oczekwiania miałam spore, bo poprzeczkę postawiłam wysoko. Liczyłam na ciekawy kryminał z dużą dawką humoru, ironii i zaskoczenia. Na szczęście się nie zawiodłam :).

Dwóch narratorów

Śmierć, piwnica, tajemnica i…pies. Co te wszystkie rzeczy mają ze sobą wspólnego? Okazuje się, że bardzo dużo. “Tajemicza śmierć Marianny Biel” jest historią opowiadaną przez dwóch narratorów. Jednym z nich jest człowiek, a drugim…pies. Gucio, bo tak ma na imię ten uroczy kundel, zostaje przygarnięty ze schroniska przez niejakiego Szymona Solańskiego, który jest jedną z pierwszoplanowych postaci książki. Gucio razem ze swoim nowym panem, który nota bene jest byłym policjantem, starają się rozwikłać tajemnicę śmierci aktorki chorzowskiego teatru, Marianny Biel. Biel została znaleziona martwa w piwnicy familoka, do którego wprowadził się Solański z Guciem. Familok jest zamieszkany przez pozornie niepowiązane ze sobą osoby, różniące się od siebie praktycznie wszystkim. Niezawodna intuicja podpowiada Solańskiemu, że śmierć Marianny Biel, to nie był nieszczęśliwy wypadek. Rozpoczyna śledztwo. W rozwiązywaniu zagadki poza oczywiście niezastąpionym Guciem, pomaga mu jego dawna koleżnka z klasy Róża Kwiatkowska. Czy udaje im się rozwiązać tajemnicę? Czy faktycznie było to zabójstwo czy po prostu tragiczny wypadek? Gorąco zachęcam do lektury i zapewniam, że się nie rozczarujecie.

tajemnicza śmierć

Autorka operuje błyskotliwym językiem. Bohaterowie stosują cięte riposty, odnajdujemy też dużo ironii i sarkazmu. Jednocześnie, postaci nie są papierowe, nijakie, skrywają tajemnice, przeżywają osobiste tragedie. Marta Matyszczak ukazuje też trudne relacje łączące bohaterów. W uroczy sposób przedstawia również świat śląskich familoków.  Dla osób nie mających nigdy z tym styczności może to być niemałym szokiem. Do tego gwara śląska, która dla osób spoza regionu będzie niezrozumiała, niemniej jednak sprawia, że opowieść jest bardziej autentyczna. Fabuła jest świetnie skonstruowana, poza wydarzeniami teraźniejszymi, występuje tu dużo retrospekcji. A pomysł z włożeniem narracji w pysk Gucia był strzałem w dziesiątkę :).

Marta Matyszczak to nie Chmielewska

Czy Marta Matyszczak to nowa Chmielewska? Z przyjemnością stwierdzam, że nie. Bynajmniej nie dlatego, że nie lubię tej drugiej. Tylko dlatego, że powielanie byłoby nudne, a Matyszczak ma swój niepowtarzalny styl i zrobiła kawał dobrej roboty. Moim zdaniem jest to wspaniały debiut i takich życzę wszystkim początkującym autorom. Książkę czytałam z ogromną przyjemnością i nie mogę się już doczekać kiedy sięgnę po kolejną część przygód Gucia, Solańskiego i Kwiatkowskiej.

 

 

Join the discussion 2 komentarze

  • Avatar Marta pisze:

    Kłaniam się Kuzynce 😉 Dziękuję za recenzję, jak będzie okazja, to sięgnę. Fajnie, jeśli jest dobrze napisane i nie… “chmielewską”. Bo książki Joanny Chmielewskiej (a przeczytałam ich kilka, w tym przewertowałam wszystkie tomy jej autobiografii) w jakiś sposób mnie męczą… Podobnie jest z Agathą Christie. Niby cieszę się na zagadkę i zaskoczenia, ale jestem na tyle wymagająca (albo upierdliwa XD), że bez pełnokrwistych postaci i sensownego języka po prostu nie ma dla mnie książki. Wszelkie nieporadności językowo-konstrukcyjne odbierają mi połowę przyjemności i w zasadzie czytam tylko po to, żeby się dowiedzieć, kto zabił i kto się z kim przespał (albo patrzę na koniec i już wiem 😉 ) Jeśli książka Marty Matyszczak jest inna, to tym chętniej dam jej szansę 😉

    • Zaczytania Zaczytania pisze:

      Spróbuj. Jest to kryminał z humorem, czyta się bardzo przyjemnie :). Akurat książki Christie bardzo lubię, ale ta wspomniana ich zupełnie nie przypomina.

Zostaw komentarz

%d bloggers like this: