Książki

“Miasteczko głodnych dusz” – Thor Larsen

Tytuł: Miasteczko głodnych dusz
Autor: Thor Larsen


Ilość stron: 328
Okładka: miękka
Format: książka
Wydawnictwo: Studio Wydawnicze Million

5/6

głodne duszeKiedy dostałam propozycję przeczytania “Miasteczka głodnych dusz” zachęcił mnie opis, że rzecz dzieje się w Norwegii. Uwielbiam Jo Nesbo, Camillę Lackberg, dlatego kolejny kryminał rozgrywający się w Skandynawii ogromnie mnie zaciekawił. Szczególnie, że takie miasteczko może skrywać wiele sekretów…

W malutkim miasteczku Undredal, w gminie Aurland, gdzie ludzie zajmują się hodowlą kóz i wyrobem serów, zostają znalezione zwłoki młodej dziewczyny. Ślady na ciele dziewczyny są takie same jak na ciele ofiary sprzed czterdziestu lat. Czy pojawił się naśladowca? Czy morderca uderzył kolejny raz po takim czasie? Do zadania wyznaczony zostaje komisarz Bjorn Andersen. Razem ze swoim partnerem Carlem Olsenem rozpoczynają śledztwo, które odkrywa coraz to nowsze tajemnice. Nic nie jest takie jak się wydaje. Na jaw wychodzą nowe fakty, a kiedy już myślą, że złapali mordercę pojawia się nowy dowód i wszystko zaczyna się od początku. Przy okazji śledztwa odkrywają również inne przestępstwa, w które zaplątane są osoby z najwyższych kręgów władzy. Jednym słowem zaskoczenie goni zaskoczenie.

Poza bardzo ciekawym przedstawieniem śledztwa, mamy tu doskonale przedstawiony portret psychologiczny głównego bohatera, który jest jednocześnie narratorem powieści. Poznajemy jego sekrety, jego relacje rodzinne. Pozostali bohaterowie nie są mdli, ani nudni. Są to bardzo barwne postaci, które nie pozwalały mi przejść obok nich obojętnie i wyzwały we mnie przeróżne uczucia. Pomimo tego, że motywy użyte w książce były mi znane z wcześniejszych książek i filmów, to bardzo podobało mi się zgrabne połączenie ich wszystkich i stworzenie niesamowicie zaskakującego zakończenia.

Ponadto przepięknie namalowany słowem obraz Norwegii, fiordów, miasteczek zachęca do odwiedzenia tego kraju. Spędziłam dużo czasu na przeglądaniu zdjęć z Undredal, Gudvagen i okolic. Zachwycałam się cudownymi krajobrazami, kolorowymi domkami. Na pewno kiedyś będę chciała odwiedzić te tereny.

Undredal nadal leży samotnie w mglistym powietrzy u brzegów fiordu. Czasem spotkają się tu jedna czy druga dusza, głodna radości, trawiona ogniem przeszłości. Czasem coś powie, czasem tylko szepnie albo przejdzie bez słowa, wlokąc za sobą cień smutku. Mimo świeżego powiewu wiosny, pierwszych pąków i kwiatów i dziewiczo rodzącej się natury, wszechobecna pustka wypełniła domy “miasteczka kóz”.

Bardzo zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję, na pewno nie będziecie się nudzić. Ja liczę, że to nie jest moje ostatnie spotkanie z komisarzem Andersenem i miasteczkiem Undredal.

Za egzemplarz dziękuję Studiu Wydawniczemu Million.

 

Zostaw komentarz