Tytuł: Tylko mnie pogłaszcz. Listy do Haliny Poświatowskiej

Autor: Ireneusz Morawski

Ilość stron: 240

Okładka: miękka

Format: książka

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Ocena:

3/6

Listy do Poświatowskiej

Halina Poświatowska nigdy nie należała do grona moich ulubionych poetek. O wiele bardziej cenię i lubię Wisławę Szymborską czy Marię Pawlikowską-Jasnorzewską. Jednak trzymając w ręce listy do Poświatowskiej nie mogłam oprzeć się pokusie poznania poetki z innej strony. Być może dzięki nim chętniej sięgnę po jej twórczość.

Listy do Poświatowskiejlisty do Poświatowskiej

Halina Poświatowska

Halina Poświatowska urodziła się 9 maja 1935 roku w Częstochowie i zmarła 11 października 1967 roku w Warszawie. Od dzieciństwa chorowała na serce i dlatego wiele czasu spedziła w szpitalach i sanatoriach. Była poetką i pisarką.W jej twórczości bardzo często pojawiają się motywy miłości i śmierci.  Bardzo wcześnie wyszła za mąż i szybko owdowiała (w wieku 21 lat). Wyjechała do Stanów Zjednoczonych gdzie przeszła bardzo skomplikowaną operację serca.W 1956 roku poznała Ireneusza Morawskiego, którego listy do niej miałam właśnie przyjemność przeczytać. Morawski był niewidomym prozaikiem, który dzięki tym listom stanie się znany szerszej publiczności.

Trudna relacja

Czytanie tych listów to wkraczanie w bardzo intymną sferę pomiędzy 2 osobami. Morawski miał wielki talent epistolograficzny i jego listy są małymi dziełami sztuki. Nic dziwnego, że Poświatowska chciała je wydać, ale Morawski nie zgodził się ze względu na swoją żonę. Pomimo tego, że czytałam tylko listy do Poświatowskiej, można z nich odczytać jakie relacje łączyły ją z Morawskim. Przeczytałam gdzieś, że Poświatowska prywatnie była wielką egocentryczką, skupioną tylko na sobie. Chyba faktycznie tak było, bo z listów wynika, że Morawski bardziej był zaangażowany w ten związek. Poświatowska znalazła sobie powiernika, któremu pisała głównie o sobie. Swoją wersję ich historii Poświatowska opublikowała w “Opowieści dla przyjaciela”.

Czytanie listów to nie łatwa sztuka

Listy są czasem bardzo trudne w odbiorze. Nie tylko dlatego, że wspominają o sprawach, o których wie tylko adresatka, ale również dlatego, że czasem są zlepkiem słów i trzeba bardzo się skupić, aby zrozumieć znaczenie. Przebija jednak z nich ogromna miłość Morawskiego do Poświatowskiej i to sprawia, że listy są takie piękne i jednocześnie smutne. Morawski pisał listy od 1963 do 1966. Pod koniec można już wyczuć, że listy są pożegnaniem z miłością, z nadzieją. Listy do Haliny Poświatowskiej to bardzo przyjemna lektura nie tylko dla miłośników jej twórczości. Jednak poznanie bliżej Poświatowskiej jako kobiety nie sprawiło, że zmieniłam zdanie i nie mam chęci zapoznawać się bliżej z jej twórczością.

A czy Wy lubicie Poświatowską? Czy lubicie wkraczać w tak intymne relacje, czy uważacie, że pewne rzeczy powinny zostać nie opublikowane? Zapraszam do komentowania :).

%d bloggers like this: