Tytuł: Małe Licho i tajemnica Niebożątka

Autor: Marta Kisiel

Ilość stron: 206

Okładka: miękka

Format: książka

Wydawnictwo: Wilga

Ocena:

6/6

Kisiel – mniam mniam 🙂

Co wspólnego ma kisiel z Martą? A to, że tak samo przepadam za deserem i Ałtorką :). Z każdą książką coraz bardziej. „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” to trzecia, którą przeczytałam. Nie znałam wcześniej „Dożywocia” ani „Siły niższej”, więc wszyscy bohaterowie byli dla mnie całkiem nowi. A jak przebiegło to spotkanie? Sprawdźcie.

Kto? Gdzie? Dlaczego?

W starym, dziwnym, ale przytulnym i ciepłym domu mieszkają bardzo nietypowe postaci. Mamy więc Bożka, jego mamę, wujka Konrada i wujka Turu, dwa anioły – Licho i Tsadkiela, potwory i jeszcze inne istoty z tamtego świata. Żyją sobie w harmonii, chociaż w pewnym momencie coś w tym instrumencie zaczyna nie grać. Do tej pory uporządkowane życie Bożka się zmienia – musi iść do szkoły. Dla dziewięciolatka, który do tej pory znał swoje otoczenie, ludzi wkoło siebie (no może nie tylko ludzi) jest to wielki szok. Boi się nieznanego, boi się tego, że będzie odrzucony. No bo kto inny ma swojego anioła stróża, z którym może się bawić, komu pradawny potwór robi kakao i smaży racuchy? Nadchodzi Wielki Dzień i Bożek idzie do szkoły. Niestety jest tak jak się spodziewał. Jest traktowany jak odmieniec, jak dziwadło, bo się wyróżnia. Wszystko to prowadzi do Wielkiej Katastrofy. Pewnego dnia Bożek znika.

W domu wybucha panika, dlatego, że  wszyscy doskonale wiedzą gdzie Bożek jest, a muszą zdążyć i sprowadzić go do domu zanim jego mama wróci z delegacji. Na odsiecz w Zaświaty wyrusza wujek Konrad, który jakby się mogło wydawać najmniej się do tego nadaje. Bo Licho jest za mały i za dobry, wujek Turu jest za gruby, a reszta, no cóż, reszta się po prostu nie sprawdzi. Co zdarzyło się dalej? Czy Bożek zostanie uratowany? Jaka jest tajemnica Niebożątka  i co czeka na niego w Zaświatach? Nie chcę Wam zdradzać całej treści książki, bo naprawdę powinniście przeczytać.

Prosto w sedno

Ałtorka ma niesamowity talent do przedstawienia tematów bardzo WAŻNYCH poprzez pozornie lekką opowieść dla dzieci. Bo „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” mogą przeczytać dzieci, chociaż polecam rodzicom przeczytanie go wcześniej, żeby umieć odpowiadać na trudne pytania, które na pewno się pojawią. Ale mogą, a nawet powinni przeczytać  ją także dorośli. Dlatego, że mam wrażenie, że w całym naszym codziennym zabieganiu zapominamy o tym co się naprawdę liczy.  Książka uświadamia nam również, że bycie innym jest fajne. To, że się wyróżniamy, a ktoś nie potrafi tego zaakceptować jest właściwie problemem tego kogoś, nie naszym.

Nie wiem czy świadomie, czy nie, ale Ałtorce udało się wprowadzić takie elementy grozy jakie znajduję u Gaimana. Książka czasem przypominała mi „Nigdziebądź”, a czasem „Koralinę”. Wyszło jej to wspaniale. Jestem pod wielkim wrażeniem tego jak Ałtorka potrafi  rozczulać, by za chwilę człowiek trząsł się ze strachu. Całości dopełniają uroczo-straszne ilustracje Pauliny Wyrt. Dziękuję za wspaniałe chwile spędzone z książką i już z niecierpliwością czekam na  kolejną 🙂

Jesteście fanami twórczości Marty Kisiel? Dlaczego lubicie jej książki? A może wręcz przeciwnie? Zapraszam do komentowania.

Dziękuję Wydawnictwu Wilga za możliwośc przeczytania książki.

%d bloggers like this: