Tytuł: Wyznanie
Autor: Jessie Burton


Ilość stron: 515
Okładka: twarda
Format: książka
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

6/6

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Jessie Burton zaliczam do chyba udanych. Chyba, dlatego że po odłożeniu książki trudno było mi stwierdzić czy mi się podobała, czy nie. Jest to niezaprzeczalnie bardzo dobra powieść, jednak wywołuje we mnie tyle negatywnych emocji, że nie wiem czy chcę sięgać po inne książki Burton.

Bohaterki

Głównymi bohaterkami “Wyznania” są trzy kobiety: Elise Morceau, Constance Holden i Rose Simmons w dwóch płaszczyznach czasowych. Londyn, lata 80te ubiegłego wieku – Elise poznaje pisarkę Constance. Czekając na randkę w ciemno, która się nie zjawia, spotyka Constance i wzajemna fascynacja prowadzi do związku dwóch kobiet. Kiedy wyjeżdzają razem do Los Angeles, coś w tym idealnym związku zaczyna się psuć. Elise jest dużo młodsza od Constance i podziwia ją za jej sławę, korzysta z jej bogactwa. Ale jednocześnie wymaga ciągłej  atencji, a Constance nie może lub nie chce tego jej dać. Splot wydarzeń sprawia, że Elise odchodzi od Constance i to w dodatku z mężczyzną. Londyn, rok 2017 Rossie Simmons od ponad trzydziestu lat chce dowiedzieć się czegoś o swojej matce. Ojciec podpowiedział jej, że najwięcej na jej temat może wiedzieć Constance Holden. Rose zatrudnia się u niej pod innym nazwiskiem i tym sposobem liczy na to, że jakoś dotrze do prawdy o Elise. Czy jej się to uda? To już zostawiam Wam do sprawdzenia, żeby nie odbierać przyjemności lektury.

Siła kobiet

Losy tych trzech kobiet łączy wspólna tajemnica, ale też wspólna tragedia. Najbardziej poznajemy Constance i Rose, bo Elise pojawia się tylko w wydarzeniach z przeszłości i współcześnie jest tylko wspomnieniem. Każda z tych bohaterek wywoływała we mnie głównie irytację, zniesmaczenie i politowanie. Elise i Constance, to dwie egoistki, które chcą żyć razem, ale jednocześnie bez poświęcania się dla drugiej osoby. Postacią, którą mogłabym jeszcze polubić jest Rose, chociaż jej życiowe wybory świadczą o jej niedojrzałości i naiwności. Właściwie wszystkie trzy postępują bardzo nieprzemyślanie i w egzaltowany sposób.

Ta książka na pewno jest przesycona feminizmem. Autorka chce pokazać siłę kobiet, które właściwie bez mężczyzn mogą się doskonale obejść. Mężczyźni tu przedstawieni są jakimiś nieudacznikami, ofiarami, którzy właściwie są przysłowiową kulą u nogi. Autorka porusza tutaj wiele trudnych tematów: miłości homoseksualnej, choroby psychicznej, przemocy domowej, depresji poporodowej.

Tyle emocji

Całość jest świetnie napisana i bardzo wciąga i właśnie to, że wywołuje we mnie emocje, nawet te złe, sprawia, że jest to bardzo dobra powieść. Rzadko mi się zdarza, żeby większość bohaterów nie przypadła mi do gustu. Tutaj tak było, a to moim zdaniem jest kolejny plus dla tej powieści. Kiedy czytasz książkę i mówisz na głos do bohaterki, czy nawet na nią krzyczysz, albo płaczesz nad wyborem, którego dokonała, to znaczy, że ta książka cię poruszyła. A przecież o to w tym chodzi.

Z przyjemnością sięgnę po inną książkę Burton, choćby po to, żeby przekonać się czy i tym razem nie polubię żadnej postaci 😉 Poza tym jestem zachwycona okładkami jej powieści 🙂 Dawno nie widziałam tak cudnych. A Wy jak odbieracie jej twórczość? Napiszcie w komentarzu.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

Join the discussion 2 komentarze

  • Polecam “Miniaturzystkę”, czyli debiutancką powieść Burton. Tam mężczyźni są ukazani w nieco innym świetle niż w “Wyznaniu”. Masz rację, okładki jej powieści są zachwycające 🙂

    • Zaczytania Zaczytania pisze:

      Bardzo dziękuję za polecenie, na pewno zajrzę do niej 🙂 Przepraszam, że tak późno dodaję komentarz, ale nie zauważyłam wcześniej, że coś się pojawiło 🙁

Zostaw komentarz

%d bloggers like this: